środa, 13 kwietnia 2011

''A kiedy wszelkie wrzawy opadają w stos wyschniętych i zbieranych po drodze gałęzi,a słowa gubią wypowiadane znaczenie i mieszają nagromadzone uczucia bez ważności ..:''

...biorę ołówek,kartkę i tak po prostu   rysuję...
..i  piszę ''co mi tam w duszy gra''..: Zapraszam do poczytania!




/w tworzeniu/


nie porównuję siebie
 z zbyt słabym gatunkiem plemienia
 bez światła tracimy pole widzenia
 na bezkresy dróg miłosnych działań
czyż warto byłoby siac zboże
na nieurodzajnej ziemi milczenia
i kazac rosnąc bez wody
zbyt młody potrzebuje silnego korzenia




Josno.



Córunia .. hmm...w 2008 roku




/dla c./




rozczochrał sie sen
lubieżny
w tajemniczym dniu


mamuniu rzecze i
w ciekawych sowach
spogląda przez nos


zamieniam sie z tobą
w słowa i twoją sukienke
przymierze


lubie moja panią
od polskiego
do niej dziś z wizytą
sie wybieram


i słowa znow ułożyły
szeregi zwyczajnego
myślenia lecz jakże wielkiego
nabrały znaczenia


Josno.



Tutaj około 2007 roku..





/małośc w wielkości   wielkośc w małości/




ech jakże uczucie zbyt znane nią włada
i bez wytycznych Beauforta
jak sztorm łajbą na oceanie targa


suń błaga byleś bliżej ku celu słów  prowadził
znaczenie i wśród strażników fal spienionych
miłości nadawał spełnienie


ona spogląda w dal słonecznych wschodów
i soli na ustach smak miesza  z ludzkim pragnieniem
na wiatr na promień figlarny na odruch
nieba i ziemi oddaje swoje istnienie
i miesza ciało z milczeniem




Josno.





Synuś w 2007 roku..



/dla s./






zbyt uległy wiatr
w zatajnione iskierki
wtrąca szumy nieba


i powietrze uprzejmie
informuje że tlen
z płucami oddycha


zbyt uległe słońce
ogrzeje ramiona
gdy pora odpowiednia
szczególne lato


a dzień odwzajemnia
we wszystkich spojrzeniach
witalne nastroje


Josno.




I w 2005,kiedy jescze był w brzuszku...
Zadziwiające ile wspaniałych cudów potrafimy sobie wymarzyc...




/dziecięce marzenia/


strumykiem leśnym płynie
przy  zielonym mchu
raz mgiełka ją okryje
raz wiatr tuli do snu


czasem gałęzie
kroplami świeżej bryzy
osrebrzy niczym łzy


a potem lśnią krople w
słonecznym blasku dni
 i w tang wirują leśne elfy
i spoglądają w sny




Josno.











/wędrówka/




W czterech stronach świata
widnieje zapis życia prawd
z którą się swata młody
lub wiecznie hulający wiatr
tą wyznaje i głosi ludzki
od wieków chwat


czasem z pogubionych w drodze
słów lepi strzępy zdań
jak garncarz z gliny dzban
ileż doda ileż wyśni
przy targaniu w życiu chwil


w czterech stronach świata człowieka
zmienia się lub zostaje znaczenie głów
w drodze deszczu skwaru miłości i pragnień
przewędrowanych mil




Josno.






/to co nabiera znaczenie/




poznanie milczenia
nabiera większego znaczenia
wśród sosen a kołyszeń gałęzi wierzb
a jednostajne patrzenie
staje się zwykłym zadufaniem w sobie
ważne nie ulec tym wibracjom
i stanąc czasem w innym wymiarze
ludzkich możliwości zbyt pewnych
istnienia w tym świecie




Josno.



2006 r.




/Do niespokojnego ducha/




Nie dla nagród otwiera sie człowiecze lico potomnych
coś swym synem poniewierał ludzkości
rzecze śmielej w twej twarzy : amatorzy


podupadłej króla miłości serca ich trwoży
szeregi ich pójdą paląc pochodnie w czarownej niemocy
bez więzniów apokalipsy ich skarg
nakaże wieczne milczenia bez wzywania najemnych: pomocy


Nie dla walk ogień młodych wciąż bucha
przepełniając dzban jednym zdaniem
lecz wybuchnie i otworzy oczy   dla spokoju ducha
dla spokoju ducha


lecz wciąż mota się i motać będzie niedowiarków dusza
pragnąc w szacunku swego milczenia - jak my  ukojenia
miłości?






Josno.



Wszelkie prawa do tekstów i ilustracji są zastrzeżone przez: autor: Joanna Storzyńska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz