poniedziałek, 29 grudnia 2014

''Ja zwyczaj­nie chcę, żeby ktoś umieścił mnie w swoich pla­nach. na nie­dzielę. na weekend. na życie. '' Fajny ktoś tylko dla mnie :) MYŚL


''Het plan was anders.
Deze affaire was eenvoudig en niet erg ingewikkeld te zijn.
leven verweven draden en maakte hem een doolhof,
en we in plaats daarvan een manier om erachter te komen,
vonden we de ingang naar ons hart.
En niets is hetzelfde.''


-Czasem mam ochotę uciec. Pier.. to wszystko,tą walkę o życie.
 Nie pierwszy raz  słyszę te slowa z ust mojej przyjaciółki.Nawet nie wiem juz co mam jej mówić. Milczeć też nie mogę,bo patrzy na mnie tymi pięknymi oczyma i oczekuje słów otuchy,instrukcji co ma dalej robić.
-Jestem taka samotna.- ciągnie dalej.
Sięgam po kieliszek wina,na wpół juz opróżniony.Widocznie napój ten podziałał melancholinie na moją przyjaciółkę.
-Przecież masz mnie słońce.  Uśmiecham się,by dodać jej otuchy. Nie jest łatwo,gdy człowiek jest totalnie rozbity. Trzeba uważać co powiedzieć,być ostrożnym.
-Asiu czy z toba mogę mieć dzieci? kochać sie do białego rana i przytulać przy porannej kawie?
Wybuchła śmiechem,a ja razem z nią.
-No,no.. haha niezły scenariusz haaha.. Nie mogę ci tego zapewnić..haha,ale zawsze,zawsze będę przy tobie i będę cie rozweselać.
-Wiesz?
-wiem..- skinęłam,wiedziałam naprawdę.
-tak bardzo tęsknię za nim...jakbym nie mogła oddychać,taki ból..
I znowu ta tęsknota. Znowu się pojawia,tęsknota za miłością,samotność każdego wieczoru,nieprzespane noce,płacz pod prysznicem,i znowu samotność o poranku.
-Tylko nie rycz.Zaraz idziemy na spacer! Jak ty zaczniesz ryczeć to ja też.I co wtedy? dwie rozryczane 30 latki z rozmazanym makijażem.Wtedy to upodobnimy się do czarownic.
I odstraszymy fajnych facetów.

-haha.I znowu śmiejemy się do rozpuku.Przytulam moje kochane słońce. Rozumiem jej ból,samotność,wszystkie to mamy,gdy nasze życie stoi na rozdrożu,gdy stoi przed nami dylemat podjęcia ważnych dcyzji:co dalej?jaką drogę wybrać?skąd wziąść na to siły?
-Sluchaj słońce,są ostatnie dni roku. I bardzo dobrze! bardzo dobrze! to był trudny rok i dla mnie i dla ciebie.pamietasz jak ty mi dodawałaś otuchy,jak mnie opieprzałaś! Zawsze byłaś silniejsza!!
Obiecuję ci,przysięgam,że rozpoczniemy Nowy Rok z wielkim hukiem!I wszystko się odmieni!Koniec z samotnością! koniec z tęsknotą! Konieeccc!!!
-Dobra ,nie drzyj się tak! Uszy mnie bolą!
Roześmiałam się.Jak dobrze,żę ją mam.Zrobię to,choćby dla niej!

Ja zwyczaj­nie chcę, żeby ktoś umieścił mnie w swoich pla­nach. na nie­dzielę. na weekend. na życie. 
MYŚL

''Plan był in­ny. 
Ten ro­mans miał być pros­ty i mało skomplikowany.
życie poplątało wątki i uczy­niło z niego labirynt,
a my za­miast zna­leźć drogę do wyjścia, 
zna­leźliśmy wejście do naszych serc. 
I już nic nie jest ta­kie samo. ''cytat autor nieznany





niedziela, 23 listopada 2014

Wiem, że mieszkasz we mnie. Widzę Cię w sobie - przejawiasz się we mnie tym wszystkim, czemu mogę zaufać - rytmom, przypływom i odpływom, pulsowaniu i zanikaniu

Przygladam sie listopadowym dniom. Od paru tygodni zyje w ciemnosci. I to doslownie.Po piatej wychodze z domu,juz wtedy slysze jak spiewaja ptaki,
Poznalam ich miejsca,wiem,gdzie mnie przywitaja.Jeszcze o tej porze nie ma wielkich wichur,wiec slychac je bardzo wyraznie.Zwalniam wtedy i bardziej sie wsluchuje.Chyba nie ma znaczenia jaka jest pora roku,ptaki zawsze pieknie spiewaja.Kiedy my jeszcze spimy,one juz dawno swiergola. Zawsze napawaja mnie pozytywnie do calego dnia.Jednak nie codzien je spotykam.
Wracam do domu przed 18.
Przez wielkie okna zakladu widze kiedy wstaje dzien. O 8:30 slonce jest juz wysoko na niebie. Cudownie wtedy grzeje przez szyby,pomazane i brudne,oblepione od kurzu.I praca.Czasem latwiej,
udaje nam sie zaakceptowac wiele rzeczy,które na pierwszy rzut sa bardzo trudne do zrobienia. Pózniej zauważamy,że bylo to częścią jakiegoś planu.Byc może na chwilke,ale zawsze miał nas czegoś nauczyć.Tak mijają dni. Na szczęście mogę jeszcze po godzinach posiedzieć na lekcjach,ugotować coś pysznego i odsypiać w weekend. Jeszcze funkcjonuje,przytulam dzieci,przeczytam rozdział książki,podyskutuję z córcią,poglaszczę psa..
Dziś spogladam na mój dom.Wygląda całkiem niezle,pomimo braku czasu na jego dopieszczanie.
Moglabym pomyśleć nad dodatkami,by coś zmienić.Właśnie jestem po przeglądaniu blogów z dekoracjami wnętrz. Rozmarzyłam się. Własny gabinet z oknem na gwiezdzistą noc,puszysty dywanik i blask świec,muzyka relaksująca w tle z super sprzętu,własne obrazy powieszane nad krętymi schodami po samą górę,wielki zapełniony szkicownik,uśmiechnięte buzie dzieciaków..
Kuszaca wanna z masażem i powieszone woreczki(uszyte przez moja mamę)pełne kwiatów lawendy.
Tak mogłabym pracować nad rozpieszczaniem siebie przez życie i odpoczywać po całym tygodniu pracy. :) A jutro poniedziałek,oby pozytywnie :)

Wiem, że mieszkasz we mnie. Widzę Cię w sobie - przejawiasz się we mnie tym wszystkim, czemu mogę zaufać - rytmom, przypływom i odpływom, pulsowaniu i zanikaniu. Należę do słońca i księżyca, bowiem należę do Ciebie, należę do świata roślin i zwierząt, bowiem należę do Ciebie. Kiedy księżyc co miesiąc porusza we mnie krew, wiem, że jestem Twoja, że zaprosiłeś mnie do swego stołu, by skosztować smaku życia. Kiedy każdej jesieni moje ciało okrągleje i przybiera, staje się jak dzika gęś, jak sarna, których ciało więcej wie o naturze świata niż najmądrzejszy z ludzi. Obdarzasz mnie wielką siłą, żeby przetrwać noc<<.
Olga Tokarczuk (z książki Dom dzienny, dom nocny)

niedziela, 16 listopada 2014

''Zanurzac,zanurzac sie W ogrody Rudej jesieni..''


pod rozczochranymi trawami pokryty brzeg
brzezgiem tym szlam mimo woli
mimo huczacego wiatru jak w bezdennych 
wodach zagluszal swe wolanie
jedyne o czym mysle to to ze
nikt juz nie pamieta  o legendarnym zeglarzu
ktory nauczyl sie wsluchiwac w pragnienia wiatru
i z nim zeglowal po bezkresnych wodach
pozwolil by on go unosil kolysal
nigdy z nim nie walczyl a wrecz zaprzyjaznil
to on ukazywal mu drogi ktore chcial ujrzec
dzieki temu dotarl do finalu swojej ukochanej podrozy
nigdy by tego nie dokonal bez pomocy i nawolywan wiatru
...


Wsluchuje sie wiec dzis ale ten wiatr wiruje liscmi i trzesie galeziami,
nic dziwnego,jesienia bardzo lubi szalec.
Dlatego go nie lubimy ,owiewa nas i daje zimno.
Uswiadamia mnie, ze kazda droga ktora wybierzemy powinna byc dobra,
 czy jest dobra dla nas,gdy wiatr na niej wieje od wiekow taki sam,
niezaleznie od tego, gdzie sie znajdujemy.
Wiatr jest taki sam, choc dla kazdej istoty zupelnie inny, bo spotykamy go na roznych drogach zycia.Kiedy nam dobrze wcale nie zwracamy na niego uwagi..kiedy zle rozwiewa on i rozwala wszystko,nawet te nasze male sprawki,wtedy chowamy sie w naszym domach i otulamy cieplymi kocami, rozmyslamy nad rozwiazaniami..wlasnie wtedy dostrzegamy jego przeslanie.Kolejna jesien w naszym zyciu i to wcale nie chodzi o wiek,jesien owiana kolorami,ale chlodzi juz nasze dni,ile jesieni przezywamy w ciagu roku?zmartwien,problemow,smutkow,ze szaro i ciemno,nie tylko w dzien..Tak wlasnie mysle o tej jesieni,kiedy marzne juz,poszukujac ostatkow energi slonecznej i usmiechow.I ten wiatr, z ktorym wcale nie chce sie zaprzyjazniac,wole by zwyczajnie zniknal.Gdybym mogla wybierac,mieszkalabym w cieplejszym klimacie,bez czapek i rekawiczek. Teraz biegne na gorace kakao.Z przyjemnosia wczytuje sie w kolejne rozdzialy ''Botaniki Duszy''.Przyjemnosci wiec wiecej i wiecej pragne zyczyc sobie i wszystkim naokolo.

"W przyrodzie odnajdź siebie i bądź jak to drzewo:obsypane kwieciem na wiosnę i rodzące owoce na jesieni. Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo".
Ewangelia wg św. Łukasza 6,44


Jak nie kochać jesieni...

Jak nie kochać jesieni, jej babiego lata,
Liści niesionych wiatrem, w rytm deszczu tańczących.
Ptaków, co przed podróżą na drzewach usiadły,
Czekając na swych braci, za morze lecących.

Jak nie kochać jesieni, jej barw purpurowych,
Szarych, żółtych, czerwonych, srebrnych, szczerozłotych.
Gdy białą mgłą otuli zachodzący księżyc,
Kojąc w twym słabym sercu, codzienne zgryzoty.

Jak nie kochać jesieni, smutnej, zatroskanej,
Pełnej tęsknoty za tym, co już nie powróci.
Chryzantemy pobieli, dla tych, których nie ma.
Szronem łąki maluje, ukoi, zasmuci.

Jak nie kochać jesieni, siostry listopada,
Tego, co królowanie blaskiem świec rozpocznie.
I w swoim majestacie uczy nas pokory.
Bez słowa na cmentarze wzywa nas corocznie.
Tadeusz Wywrocki 

czwartek, 7 sierpnia 2014

Głośniej niźli w rozmowach Bóg przemawia w ciszy, I kto w sercu ucichnie,zaraz go uslyszy. A.Mickiewicz





Drugi dzien milczenia
do czego  on mial nas zaprowadzic?
do wiekszej tesknoty ..
tesknoty za miloscia..
radosc  wnosi nam ufnosc do serca ,
ufnosc i wiare..
moze tylko mniej spimy,
skupiamy sie na tym co tu i teraz.
z ufnoscia i wiara w sercu.
Ona jest, wiec przyjdzie,  przyjdzie napewno milosc.

Dzis choc wiele wypowiadam slów, 
moje milczenie sie poglebia.
Skupiam sie dzis na malowaniu,maluje dzis czwarta czakre  serca.
Slucham  muzyki,jem dietetyczna salatke. W miedzyczasie idziemy  z siostra na przejazdzke rowerowa.
 Po drodze robimy zakupy.
Tesknie za dziecmi. Na szczescie wracaja juz za tydzien. Tak tu cicho bez nich.
Niedlugo wszystko wroci do normy. Zacznie do szkola, nowe obowiazki.
 Powoli  odzyskuje kontrole ,wiec Jestesmy na dobrej drodze.
  




 Tweede dag van stilte. :)
Wat hij had om ons te leiden? 
tot meer verlangen .. 
verlangen naar liefde .. 
Vertrouwen brengt ons vreugde aan het hart, 
vertrouwen en geloof .. 
mag alleen minder we slapen, 
richten we ons op het hier en nu. 
met vertrouwen en het geloof in het hart. 
Ze is, dus kom, zeker kom liefde. 
Vandaag de dag, hoewel velen spreken van een woord, 
mijn stilte verdiept. 
Ik concentreer me op het schilderen van vandaag 
, Verf vandaag de vierde chakra van het hart. 
Ik luister naar muziek, eten een dieet salade. In de tussentijd, laten we gaan voor een ritje met de zus van fietsen. Langs de manier waarop we winkelen. 
Ik mis de kinderen. Gelukkig zijn terug voor een week al gaan. Hier zo stil zonder hen. 
Binnenkort zullen alles terug naar normaal. 
Begint naar school, andere taken. 
  Ik langzaam herwint controle, dus we zijn op de goede weg. :)


środa, 6 sierpnia 2014

,,Prawdziwy wzrost świata odbywa się w ciszy i w milczeniu, w głębi i samotności. Jerzy Zawieyski (1902-1969) "


Eerste dag van de stilte. Iemand zei, Want stilte is 
de balans zelf. Tot slot, de stilte is controle 
emoties en gedachten. 
Silence toont respect voor alles wat ons omringt, 
aan de andere persoon. 
Respect en een deel van wat we geven milieu. 
Stilte is een teken van wijsheid, een diepere kennis van de toespraak 
soms overbodig is, als de acties spreken luider dan woorden. 
Wijs mens weet en niet de domheid te bespreken, omdat 
Het leidt slechts tot de dolende mens, om te verliezen 
  in, om pijn en lijden te veroorzaken. 
Dus beter niets zeggen, om zo jezelf te luisteren, te kijken 
vanuit het oogpunt van de waarnemer, hetgeen belangrijk en wat niet. 
Wat we zouden willen veranderen, wat verder te gaan. Het is daarom belangrijk dat de 
dat door middel van stilte na te denken over het, op onze 
een dieper bestaan ​​op deze aarde en in deze plaats. 

Waarom dan, de eerste dag van de stilte? 
Voor mij is de stilte altijd eenzaamheid. 
eenzaamheid, want zonder de aanwezigheid van een andere persoon, zonder met haar te communiceren. 

Gevoel, die zich realiseert dat ieder schepsel op deze aarde heeft . Als stil, worden we de waarnemers, 
praten we niet over gevoelens, blijven we alleen met elkaar, leren we van zijn gevoelens. 
We leren om zichzelf te associëren met elkaar, tolereren hun voordelen en nadelen. 
Realiseren dat sommige dingen over onszelf dat we verlangen. 
We proberen elkaar te begrijpen. Hiervoor hoeft alleen maar een adem. 
Eerste dag van de stilte: 
dag zonder liefde, 
het zou moeten zijn, om de leegte te ademen, maar het gevoel van het 
verschenen: nog groter dan voorheen. Omdat, als we niet te maken hebben 
ineens zo enorm missen, vinden we dat zonder het 
we bestaan​​. Daarom ademen en ik voel me heel zelf. 
Dan komt ze, als ik het gevoel zal zeker terugkomen. 
Kom naar de deur, ringen, glimlach ergens op onze 
manier.  bleek al snel. Dit is het eerste wat in ons 
stilte. Liefde. Het is belangrijk. hij realiseert zich 
diep gevoel van liefde. 
Laten we verder gaan. Met elke adem van liefde voel ik duidelijk 
wat is aangesloten. En ga zo maar door. Vreugde. de vreugde van het samenspel 
met liefde. Gevoel liefde maakt je voelt de vreugde 
bestaan​​, de vreugde van het creëren van elke dag, want ons hart 
  verheugt. En we kijken naar alles wat we doen. 
Want plotseling vinden we dat we ons alleen richten op die dingen, 
die ons vreugde. Dus vreugde. 
Het ontdekken van de vreugde van de liefde door de stilte. 
Hij realiseert zich dat gevoel op een natuurlijke manier. 
We kunnen deze titel: Ik en mijn liefde in vreugde elke dag. 
Ja of op een heel andere manier handig voor ons. 
Wat  zal morgen van zwijgen te brengen?



Pierwszy dzien milczenia. Ktos powiedzial,Ze milczenie oznacza
rownowage w sobie. Wreszcie milczenie jest kontrola nad
emocjami i myslami.
Milczenie ukazuje szacunek do wszystkiego co nas otacza,
do drugiej osoby.Szacunek i czesc jaka oddajemy otoczeniu.
Milczenie jest oznaka madrosci,glebszej wiedzy tego,ze mowa
jest czasem zbedna,ze czyny licza sie bardziej niz slowa.
Czlowiek rozumny wie,iz nie dyskutuje sie z glupota,bo
doprowadza ona jedynie do bladzenia czlowieka,do utracenia
sie w niej,do cierpienia i zadawania bólu.
Zatem lepiej pomilczec,tak,by wsluchac sie w siebie,spojrzec
z perspektywy obserwatora,co jest dla nas wazne,a co nie.
Co chcielibysmy zmienic,do czego dalej isc. Wazne jest zatem to,by
by poprzez milczenie zastanowic sie nad samym soba,nad naszym
glebszym istnieniem na tej ziemi i w tym miejscu.
 

http://youtu.be/gXKLnDNYEzs

Dlaczego zatem pierwszy dzien milczenia?
Dla mnie milczenie zawsze bylo samotnoscia.
samotnoscia,bo bez przebywania z druga osoba,bez komunikowania sie z nia.
Uczuciem,ktory uswiadamia,ze kazda istota na tej ziemi ma inne
potrzeby,pragnienia.Jesli milczymy,stajemy sie obserwatorami,
nie mowimy o uczuciach,pozostajemy sami ze soba,uczymy sie swoich uczuc.
Uczymy sie obcowac sami ze soba,tolerowac swoje wady i zalety.
Uswiadomienie sobie paru rzeczy o nas samych, tego czego pragniemy.
Staramy sie zrozumiec siebie. Do tego wlasnie potrzebny jest oddech.
Pierwszy dzien milczenia:
dzien bez milosci,
tak mialo byc,by pooddychac pustka ,ale uczucie jej
pojawilo sie jeszcze wieksze niz dotychczas. Bo jak nie obcujemy
nagle tak ogromnie tesknimy,zauwazamy,ze bez niej nie
chcemy istniec. Oddychamy zatem i odczuwamy ja calym soba.
Wtedy ona przyjdzie,jesli ja czujemy,przyjdzie napewno.
Zapuka do drzwi,zadzwoni,usmiechnie sie gdzies na naszej
drodze. Objawi sie szybko. To pierwsza rzecz w naszym
milczeniu. Milosc. To wazne. Uswiadamiamy sobie
glebokie uczucie MILOSCI.
Przejdzmy dalej. Przy kazdym oddechu milosci odczuwam wyraznie
z czym jest zwiazana. A wiec dalej. Radosc. Radosc wspolgra
z miloscia. Uczucie milosci sprawia,ze odczuwamy radosc
istnienia,radosc tworzenia kazdego dnia,bo nasze serce
sie raduje. I my sie cieszymy we wszystkim,co robimy.
Bo nagle zauwazamy,ze skupiamy sie tylko na tych rzeczach,
ktore sprawiaja nam radosc. Wiec Radosc.
Odkrywamy radosc w milosci poprzez milczenie.
Uswiadamiamy sobie to uczucie w naturalny sposób.
Mozemy to zatytuowac : ) ,,Ja i moja milosc w radosci kazdego dnia.,,
Tak lub w zupelnie inny dogodny dla nas sposób.
Do czego  jutro doprowadzi nas milczenie?

wtorek, 5 sierpnia 2014

Ziemia i ja - z jednego jestesmy Ducha. wodz Indian New Perce

"W człowieku spotykają się niebo i ziemia. Jak ziarnko piasku otoczone jest przestrzenią, tak nasza rzeczywistość pogrążona jest w wiecznej nieskończoności, pełnej blasku, mocy i czystości. Johann G. Herder "



Para qué vivir tan separados
si la tierra nos quiere juntar,
si este mundo es uno y para todos
todos juntos vamos a vivir.





aarde. moeder van alle levenden. zij was het 
leert respect voor het leven, voedt en beschermt. 
Waarom vandaag over haar? 
omdat alles leidt ons naar het begin, waar we geboren zijn, zal er rust in haar armen. Alleen de wind zal de verhalen zingen en doorgeven aan onze kinderen. 
Indianen. Hun warme bloed en de kennis. Niemand kent de moeder aarde als Indiaanse stam.
Zij kennen de waarheid van het leven. dat de aarde en de mens is een geest. Het heeft alle Elemental wereld: vuur, water, lucht en aarde. 
Ik zeg dit om te kunnen mijn lieve vriend te begroeten. Vriend van warme bloed en onverzadigbare geest. 
Toen hem werd gevraagd over de wijsheid van vandaag zegt: 
,, Moeten geloven in dromen, niet ophouden te geloven, droomde gisteren, vandaag zie ik mijn droom voor mijn ogen.,,  
Wilt u zelfs rally antwoorden dat, niet ophouden te geloven? geloof met heel je hart? zodat de rode bloed kookt en gaat naar de hartstochten? Wat heb je zien en te doen in het leven? 
 leven geef je deze passie, omdat het je gelukkig maakt. Het geeft je blij en vreugde in de drukte  van elke dag. Omdat zeker je moet leven.  Leven in blij. 
 Je nodig hebt om goed te leven. Je moet je best doen om te leven in harmonie met elkaar, omgaan met de natuur en de aarde. bereikt de mooiste dromen, want het leven is kort. Daarom je nodig hebt om het allemaal de beste te geven.

http://youtu.be/1dl0KnyAAG8

maar terug te gaan naar het aarde
we zijn allemaal gelijk,
We hebben andere elementen, maar we zijn kinderen van de aarde.
Vreemd is dat de aantrekkingskracht van de tijd, bloed koken en bonzend hart minuut na minuut, dag na dag. Harder en sneller.
als drums. hoor je? dat uw hart zijn veeleisende droom vorm krijgt.
Zelfs als je rende naar, zullen ze je overal vinden.
Geliefden, wat ik wil zeggen?
Kijk uit het raam. Aarde, onze plaats, die ons leert om respect en leven aan alles. We hebben hier eigen tijd. is iets belangrijker?
dan ons leven? onze dromen? onze familie? Gaat dan henen .. dus hou het allerbeste.



Ziemia.  matka wszystkiego zycia. To ona.
Uczy szacunku do zycia,karmi,ochrania.
Dlaczego dzis o niej?
Poniewaz wszystko prowadzi nas do poczatku ,tam gdzie sie narodzilismy,tam spoczniemy,w jej ramionach. Tylko wiatr bedzie spiewal  historie i przekazywal naszym dzieciom.
Indianie. Ich goraca krew i wiedza. Nikt nie zna  matki ziemi tak jak plemie indianskie.
To oni  znaja prawde zycia. To  ze ziemia i czlowiek z jednego sa ducha. Posiada wszystkie zywioly swiata: ogien,wode,powietrze i ziemia.
Wspominam dzis o tym,by pozdrowic mojego kochanego przyjaciela. Przyjaciela z goraca krwia i niezaspokojonym duchem.
Zapytany o dzisiejsza madrosc odpowiada:
,,warto wierzyc w marzenia, nie wolno przestawac wierzyc, wczoraj marzylem, dzis widze moje marzenie przed oczyma.,,
Czy chcesz wiec jeszcze odpowiedzi,ze nie wolno przestawac wierzyc? wierzyc z calego serca? tak,ze krew
wrze i prowadzi do namietnosci? Co wtedy ty widzisz i robisz w zyciu?
 Ty poddajesz sie  tej pasji,bo ona cie uszczesliwia. Daje ci radosc i wytchnienie w tej bieganinie kazdego dnia. Bo przeciez trzeba zyc. Trzeba zyc dobrze. Trzeba robic najlepiej,zyc w zgodzie ze soba ,wspolgrac z natura i z ziemia.  Siegac po najpiekniejsze marzenia, bo zycie jest krotkie. Dlatego trzeba dac z siebie wszystko,co najlepsze.
Ale wracajac do ziemi.
Wszyscy jestesmy podobni do siebie,
Mamy inne zywioly,ale jestemy dziecmi tej ziemi.
Dziwne jest to,ze przyciagamy sie razem,krew wrze a serce dudni minuta po minucie,dzien po dniu. Coraz mocniej i szybciej.
Jak bebny. Slyszysz czasem? to wasze serca domagaja sie spelnienia marzen,chocbyscie uciekali, one znajda was wszedzie.
Kochani,co  chce powiedziec?
Spojrzcie przez okno. Ziemia,nasze miejsce,ktore uczy nas szacunku i zycia do wszystkiego. Mamy tutaj wlasny czas. Czy wazne jest cos wiecej?
Niz nasze zycie? nasze marzenia? nasza rodzina? Idzcie wiec.. miejcie wszystko co najlepsze I cieszcie sie.

Przyslowie indianskie
,,Bądź wytrwały i bez przerwy potrząsaj drzewem, a zawsze z niego coś spadnie.,,






Nie pozwól dniowi wczorajszemu zająć zbyt dużo dnia
dzisiejszego.”


- Przysłowie Indian Cherokee

niedziela, 20 lipca 2014

Zrozum moja mame.




zrozum moja mame                    
zrozumiec mame tak trudno,bo przeciez krzyczy,wymaga,ciagle cos wymysla,marudzi ,,nie to a tamto.
zrozum moja mame, z tego wszystkiego wnioskuje,ze trudno ja zrozumiec, mama  nawet nie zawsze  jest obok,wlasciwie o wiele mniej,czasem.. no tak ale przeciez jest... wtedy,gdy boli glowa,gdy sie chce spac,gdy jestes glodny,chory,smutny,wtedy nawet potrafi sie usmiechnac,pocieszyc.. Czasem wyczuwa na odleglosc,gdy cos sie dzieje,mysli,wtedy dzwoni. Wiedzialam,czulam,ze musze zadzwonic. Mama jest sumieniem,które co jakis czas sie odzywa. Choc toleruje,choc wyslucha,zawsze musi pouczyc,bo przeciez jest starsza,wiecej przeszla,to nic,ze odmienne rzeczy niz my,bo pokolenie,bo inne czasy,sytuacja a jednak .jesli sie uprze,czasem nawet wychodzi na jej.Bo przeciez narzuca swe wzorce,ze to napewno tak sie nazywa,nie inaczej,inaczej byc nie moze,bo mama tak mówi. Gdy jest inaczej,wtedy kiwa glowa i milczy,obserwuje. W niektórych sytuacjach z góry wiemy,co powie. To mama. Kiedy my panikujemy,ona ma stalowe nerwy,mocno stapa na ziemi,mówi rzeczy calkiem  racjonalne,rozsadne,madre,dlaczego wiec panikujemy?Przeciez nic sie nie stalo,wszystko jest dobrze,nie rozczulaj sie nad soba,mówi. Trzeba zyc dobrze,trzeba robic dobrze,nie najlepiej jak sie da..poprostu dobrze. Ale czy to wystarczy? zyc dobrze? dla kogo dobrze,pytam wiec. Teraz dla rodziny. Zawsze chcialam zyc najlepiej jak sie da, dawalam z siebie wiecej niz powinnam,niewiele od siebie oczekujac. Nie chce zyc przecietnie,krzyczalam, dobrze ? czym jest dobrze,znowu przecietnie,jesli postepuje tak,by wszyscy naokolo byli zadowoleni, jestem szczesliwa  ale nie zawsze ,czesto jestem zmeczona,rozdrazniona,zla ,ze musze nad wszystkim panowac, a jesli opadaja mi rece slysze skargi. Pytam sie wiec czym jest zyc dobrze? Czy nie lepiej byloby,gdyby kazdy z nas postepowal wlasciewie,zgodnie ze soba,jednoczesnie tak,by nie ranic drugiej osoby? A moze to wlasnie jest dobrze.
Smialam sie do rozpuku,gdy podczas z jednej rozmów z moja córka,gdy tlumaczylam jej jak swoim sposobem patrzenia na swiat wplywasz na innych,uczysz ich lub zatrzymujesz,dlatego wazne jest,by  byc pozytywnym. Oczywiscie kazdy ma prawo ponarzekac,tylko troszeczke.. W zwiazku z jej buntowniczym wiekiem,oczywiscie przyjela co 10 zdanie,a  ja gadalam w kólko,widzac ze mnie nie slucha,jeszcze bardziej. Kiedy juz zbierala sie do wyjscia,a ja juz poddawalam sie,bo cala moja próba poprawienia jej nastroju okazala sie nieudana,wtedy krzyknela z korytarza. Co mówilas? Stanelam wtedy i jeszcze raz wypowiedzialam chyba z 4 zdania . Spojrzala wtedy na mnie i powiedziala: Jak ciebie czasem nie rozumie
mamo!
Stanelam jak wryta. Jak to? Dlaczego mnie nie rozumiesz? Bo chcesz mnie nauczyc tych wszystkich rzeczy.
Przeciez wazne jest abym ja sie dobrze czula,tak? Reszta mnie nie obchodzi.

 Trzasnela drzwiami,a ja zaczelam sie smiac..
 Zrozum moja mame. O co jej wlasciwie chodzi? Przeciez to takie proste.
Zrozumiesz jak bedziesz mama. Jestes madra i piekna. Zawsze postepujesz dobrze.ba  bardzo dobrze i madrze! Wiesz co jest dla ciebie najlepsze,dlatego jestes szczesliwa :) (czy tobie mówila to mama?)

I jeszce jedno,relacje matki z córka sa wyjatkowe,takie inne,czasem wrecz ciezkie,bo kobieta musi zrozumiec kobiete,musza sie zrozumiec,bo jak kobiety sie nie zrozumia to co wtedy? musza o siebie dbac,tolerowac zle nastroje,wspierac sie w kazdej sytuacji,nawet jesli chodzi o facetów,uczyc od siebie nawzajem, z czasem,gdy córka dorasta,staja sie przyjaciólkami,a mama niewatpliwie powinna dawac dobry przyklad córce,jak byc niezalezna,bezkompleksowa radosna kobieta,jak byc dobra matka dla przyszlych dzieci,sluzyc rada i pomoca. Wtedy ,obie  staja sie przyjaciólkami,mama jest najwspanialsza mama,córka jest najcudowniejsza córka pod sloncem

czwartek, 5 czerwca 2014

Bóg w kobiecie.

Gdybysmy chcieli zagluszyc pragnienia nasze..pragnienia  serca nasze.Moze sie uda,na chwilke,ale potem slyszymy je wielokrotnie glosniej,mocniej uderzaja swoja sila.A my sie upieramy,udajemy,ze nie slyszymy.. jednak''... chocbys uciekal odnajda cie..''Ostrowska.Jak zwykle wszystko wokolo dzieje sie poza mna.tylko serce dudni,nawet w glowie.staram sie zamykac oczy,zatykac uszy i milczec..staram sie..wiem,iz slonce powinno swiecic,deszcz zraszac rosliny,poic zwierzyny,pluca powinny oddychac..serca kochac..zdaje mi sie,ze tylko ja o tym pamietam...jak niewiele nam trzeba do zycia,jak trudno sobie to uswiadomic.. Smutno mi dzis. Bo swiat bez milosci nie ma sensu. Kolejny raz sobie to uswiadamiam. Niech to bedzie milosc do dzieci,do faceta,do boga,do pasji,do ludzi lub miejsc. Ale niech to bedzie milosc! tak,by zapalala nasze seca.Niech zapala nasze serca pozytywnie!


http://youtu.be/H_a7CY2TMA8

A teraz dlaczego tak smutno:
Caly swiat obiegla wiadomosc o kobiecie z Sudanu skazanej na smierc za to,ze przeszla na chrzescijanizm,poslubila amerykanina i chrzescijanina.zakuto ja w lancuchy,byla w 8 miesiacu ciazy,w ciezkich warunkach wieziennych bez pomocy lekarzy,urodzila dziecko.Maz wola o pomoc.Kobieta dopoki karmi piersia,zyje.Takie dostala przyzwolenie. Swiat jest oburzony,protesty,interwencje innych krajow. Miejmy nadzieje,ze uratuja ta kobiete. Smutno mi sie zrobilo.Brak poszanowania czlowieka,uprzedmiotowienie kobiet,wladza religijna. Niedowierzanie,absurd. Wolamy o pomoc czasem niemym glosem. Dlaczego swiat zamyka sie w takim kole absurdu,niesprawiedliwosci.Gdzie sens w takim zezwierzeceniu.
Dlaczego to kobiety sa tak traktowane,bez prawa glosu. Zdawaloby sie,ze czasy sie pozmienialy. Kiedy uslyszalam ta wiadomosc poczulam ulge,ze mieszkamy w Europie,ze nasze dzieci nie maja narzucanych z gory norm religijnych. Lecz mimo uplywu lat niewiele sie zmienilo,kobiety nadal,a byc moze ze zwiekszona sila stawiane sa do garów i rodzenia dzieci,niejednokrotnie bite lub dreczone za drzwiami domu. My kobiety,jestesmy wspanialymi istotami. Wierze w to,ze jesli Bog istnieje ,musi byc kobieta,by ogarnac ten caly swiat. Mamy niezmierzony potencjal,uspiony wrecz,gdy jestesmy tlumione,jestesmy jak kwiaty,które rozkwitaja,gdy spelniaja swoje pragnienia. Rozejrzyjcie sie. Spójrzcie w oczy kobiety,one zawsze sa pelne blasku.

wtorek, 20 maja 2014

''Trzy razy do roku ukochac moze calym swoim sercem,tego pragnelam,to mam,wiatr nad nim,mewy,piasek pod stopami i wzrok w dal... pokrzepienie serca ''.

Zatesknilam za morzem.. Morze daje mi wytchnienie,daje mi spokoj i wiare,w to,ze wszystkie sprawy i mysli naokolo,ktore nas dosiegaja..kiedys poprostu mina.. bez denerwowania sie,bez spinania,ze tak musi..nic nie musi.. a jesli juz musi ,to sie dzieje,naturalnie,jest w zgodzie z nasza natura,z naszym sercem i rozumem.z nasza radoscia...
Kiedy chlod fal uderza w nasze stopy,da sie odczuc codzienna wedrowke,niezaleznie od tego dokad ona nas prowadzi,dokad dojdziemy.. Gdzies slyszalam,ze dojdziemy do tego samego poczatku,lecz troszeczke inni,bardziej oswieceni ,jesli poszukujemy...kazdego dnia nasza nauke,by zyc lepiej w zgodzie ze samym soba.



Ale mialam pisac o czym innym :) o morzu..bo tak bardzo mi teraz brakuje tych fal,fal,ktore obmywaja nasze stopy i dlonie z codziennych trosk. Szumu,ktory odgania wszystkie mysli,zabiera je i pozwala ,by to co nie potrzebne odplynelo.. jesli  rozumiemy,puszczamy wszystko wolno,powroci tylko to,co nam sluzy,co jest dobre..
Wyobrazmy sobie,ze wpadamy do zimnej wody,chlod  przenika nas do szpiku kosci,ale my sie podnosimy,wstajemy,czujemy sie jak nowonarodzeni..oczyszczeni od wszelkich emocji i nieistotnych mysli. Dlaczego przed pojsciem spac bierzemy prysznic,a potem wstajemy i ponownie idziemy pod prysznic? Bo woda oczyszcza nie tylko nasze fizyczne cialo,oczyszcza nasz umysl,daje pokrzepienie serc..     Kiedy wiec wybieram sie nad morze,odczuwam pragnienie tego zywiolu,wody..wola mnie od kilku dni. Odkrywam cos ,co bardzo mnie zadziwia,kazdego dnia poznaje siebie na nowo. Zawsze mialam problem z mowieniem co mnie zaskakuje pozytywnie,co lubie,bardziej bylam skupiona na negatywnych rzeczach.Uwazalam,ze skupianie sie na sobie jest egoizmem czlowieka. Dzis tak  nie mysle,co wiecej wreszcie potrafie glosno mowic o tym,co kocham. Dociera to do mnie powoli,ale jest juz obecne. Kocham morze i trzepot moich rzes na wietrze.
To tutaj odnajduje spokoj,to tutaj moje serce uzyskuje pokrzepienie.

                                                                                                                                 Josno.


czwartek, 1 maja 2014

''Elegancja to jedyne piekno,które pozostaje na zawsze.'' Audrey Hepburn



Dzis troche o stylu,nie troche,bo przeciez swój styl wyrobiony sie ma lub nie. Wiec dlaczego po tylu latach wybieramy sie do stylisty fryzór,makijazysty? Po to,by powiedzial nam cos,co tak naprawde juz wiemy,lub co gorsza mial odmienne zdanie i zupelnie nie trafil w nasz wyrobiony gust. Wczoraj byl taki dzien. Nie wiem na co liczylam,na cud,ze wyjde odmieniona,odmlodzona,pelna energi i radosci? TAK!!Na to wlasnie liczylam i mysle,ze kazdy po wyjsciu z takiej wizyty chcialby choc troche poczuc sie piekniejszy, radosniejszy, odmieniony. Niestety ja wyszlam tylko odmieniona,a cala moja energia,której i tak nie bylo zbyt wiele,uleciala.. Ratunku.. Krótkie wlosy,jak chlopczyca.. Ratunku..












 Ratunku..nie powiem nic wiecej,musze odetchnac,nabrac dystansu,przyjrzec sie wszystkiemu.. Ide wiec na spacer,my idziemy.. Spacerujemy po znanych sciezkach,jak nascie lat temu,niektóre drzewa nadal rosna,po niektórych sladu nie ma. Przekomarzamy sie o nieistotne drobiazgi,potem dyskutujemy,by pomilczec i wtopic sie w malowniczy maj. Tak ,niepowtarzalny charakter tego miesiaca,lekkosc i swiezosc polaczona z intensywnoscia kolorów i zpachów pozwala mi zapomniec o moich wlosach. Potrzebne sa zmiany,próby. Przynajmniej wiemy teraz w czym nam jest najlepiej ,nawet gdy wiedzielismy to wczesniej,to teraz upewnilismy sie w tym bardziej.
Naokolo posiane pola rzepakiem,który teraz  kwitnie i intensywnie pachnie. Mój wech jest bardzo slaby,jednak od paru dni  bardzo mocno odczuwam ten zmysl.. Dzis wieczorem przed spaniem zrobie sobie  uczte wchlaniania cudownego zapachu bzu. knie..




''Wyglad nie polega tylko na strojach,które nosisz. To sposób w jaki sie malujesz,w  jaki sie czeszesz,jakie rajstopy wybierasz,to jak chodzisz i stoisz.''Mary Quant



Tesknie za bzem. I majem, wlasnie tutaj. Kocham maj,cudowny maj. Dlatego wybralam ten czas  na urlop. Ba..poczatek czegos nowego,mam nadzieje piekniejszego,bo przeciez nie mam juz pracy.. ale o  maju,Miesiac moich imienin..maj..maj..zakochanych miesiac.. Co do tego pieknego miesiaca,musze przeslac caluski mojej ukochanej K. o przepieknym tym wlasnie nazwisku. Caluski Kasiu,tesknie,badz silna. :)


Badzmy wszyscy silni,mocni w swych  postanowieniach,w tym co lubimy i kochamy i pielegnujmy to. Najwazniejsze,by akceptowac siebie,by czuc sie dobrze  ze soba. :)




poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Zeby stac sie zupelnie innym czlowiekiem i o wszystkim zapomniec,musielibysmy wyzbyc sie wszystkich uczuc,narodzic sie od nowa.

Nie udalo sie,wiele spraw sie nie udalo tak,jak nam sie wydawalo,ze naturalnie poplynie,.Plynie wszystko w inna strone,wlasnie po to,bysmy mogli wszystko dobrze dostrzec,zauwazyc,poprawic,zdecydowac. Nie da sie tez odciac od przeszlosci,od decyzji,które kiedys zapoczatkowaly to,co teraz zbieramy,od zdarzen,kóre nas zmienialy,od miejsc,które byly oznaka naszych nastrojów lub przypadków,od znajomych,których wspominamy,z którymi nadal sie znamy. To tak,jakbysmy chcieli wyzbyc sie czesci siebie, Te wszystkie zdarzenia i dzialania,które nas uksztaltowaly na te osoby,którymi teraz jestesmy. Dlugo z tym walczylam,chcialam zapomniec,czulam zal za pewne decyzje i okolicznosci,które potem dzialy sie poprostu,plynely jak fala,jedne po drugim,bez mozliwosci bysmy w jaki kolwiek sposób mogli je zatrzymac. Chcialam zapomniec,bylam zla na moja przeszlosc,na pewne osoby i to co musialam przezyc zupelnie nie ze swojej winy. Bylam zla na swoja terazniejszosc,ze widze to w taki sposób,ze nie potrafilam nic zmienic. Ale nie da sie nic zrobic ponad nasze sily.
I nie da sie zapomniec,zrozumialam to dopiero tutaj,blisko domu,gdzie godzinami potrafilam siedziec na lace i z zachwytem spogladac na fruwajace motyle,gdzie zbieralam poziomki a potem siadalam na sloncu rozkoszujac sie ich smakiem. Gdzie wystawialam nieumalowana buzie na slonce cieszac sie,ze nabiera brazowego koloru..i wedrowalam po górkach z kolejnym tomem (pod pacha)przygód Anny Shirley.
Bo po co zapominac?Przeciez wspomnienia to najpiekniejsza rzecz jaka mamy,nikt nie moze nam ich odebrac,na zawsze pozostana w naszych sercach i trzeba je pielegnowac. A teraz? Zyjmy cudownie najlepiej jak sie da,bo przeciez i po nas zostana tylko wspomnienia. :) Cudownie powrócic po 17 latach do mamy :)


                               

poniedziałek, 3 marca 2014

6 dni... 1: w glab siebie...

Sa wakacje Carnaval,a wiec ludzie szaleja poprzebierani w rozne istoty. Odstawilam wiec nauke jezyka,bo tymczasowo lekcje odwolane. Choc powinnam cwiczyc,przyjelam ten fakt z zadowoleniem i latwo stal sie moja wymowka. Ale nie tylko dlatego. Dzis jest pierwszy dzien,jeden z 6 dni,w ktorych badz co badz jestem sama. Przynajmniej tak mi sie wydaje,choc telefon wciaz brzeczy,pies domaga sie spaceru i jedzenia,rybki oczekuja pory karmienia,a praca mojego codziennego wstawiennictwa na 8 godzin.

Nie wiem kiedy ten czas minal,a ja pochylona nad sterta zeszytow,gazet,rysunkow i papierow ..spojrzalam na zegarek..dochodzi 23..trzeba wstac o 4:30.. Nie da sie rozprawic z przeszloscia w ciagu paru godzin.
Dzisiaj mialam to zrobic,zamiast tego szorowalam dywan,mylam podlogi,smazylam jajecznice. Potem wdychalam wszystkie zapachy domu,jak dawniej,dom pelen zapachow,swiatla i czystosci..na strychu stare pamietniki i rysunki..
-Wygladasz dzis inaczej,tak fajnie..-uslyszalam od kolezanki.
-inaczej?
-no taka gotowa do boju-zasmiala sie
Tak ,jestem gotowa,moze nie na to by w ciagu paru godzin rozprawic sie z cala przeszloscia i malutkimi cieniami,ktore gdzies tam sie chowia,ale jestem gotowa na przyjecie madrosci i sily,ktora wskaze mi droge do mojego serca i rozswietli cala jego moc.


sobota, 15 lutego 2014

ik ben rustig :)


rustig
Ik adem
inademen - uitademen         inademen - uitademen ...
telefoon geluid luider
als iemand belt .. Ik wil horen
wil mijn telefoon beltoon horen
zonder trillingen .. zonder te kijken naar het licht .. groen, rood
geen haast
normaal laat de telefoon gaat
Laten vult mijn dagen vrolijk:  '' HALLO   ZONnen  !!!    :) ''





Valentijnsdag :)

Gisteren was het Valentijnsdag ..

 in winkels overal rode rozen, kleurrijke tulpen, en zoete chocolade harten ,
dag voor de liefde ..
maar de liefde is elke dag
zonder liefde leven is triest ..
heerlijk dus als ik kan zeggen: ik ben verliefd ..
toch heerlijk als ik elke dag hoor
Mi gusta Tabo hopi ... 
Te amo amor .. 
heerlijk als ik zie  je liefde voor mij elke dag ..




ik wil beginnen :)

Ik wil beginnen.
beginnen met de easy-zinnen .Langzaam. Stap voor stap.
Ik zeg dat de regen valt, de wind waait en klopt op alle ramen.
buitenkant grijs.
geen wonder dat de kinderen zich vervelen, spelletjes spelen ... en het mauwen als katten: moeder eten, drinken mamma, mamma wat moet ik doen? de bal wil spelen! je kan niet ..
regen niet stoppen .. de zevende dag van de regen ..
en de hond met zijn neus op het glas .. wachten op de zon
  en ik ... Ik heb ook uitkijken: op de zon, op kleurrijke bloemen, op groen gras.
want het is bijna lente .   :) :)                                             (eerste toets voor mij)




niedziela, 19 stycznia 2014

Trochę mnie to dzi­wi, że trze­ba wejść na szczyt góry by zo­baczyć, że na co dzień żyje­my w pięknym krajobrazie.

Lubie styczen,ale pokochalam ten styczen tutaj,gdy nie musze brodzic po kolana w sniegu,a mróz nie mrozi mi dloni. W styczniu panuje taka cisza,wydaje sie ,ze wszystkie stworzenia spia,nawet mój pies wiecej leniuchuje.Cala przyroda pograza sie w zimowym spokoju.Pograzamy sie w nim i my.
Dzis wiec spacer,pierwszy styczniowy.Zdumiewajace,ale wlasnie uswiadomilam sobie,ze kiedys tych spacerów bylo wiele,spontanicznych,radosnych.Tesknie do nich,to prawda.




niezastapiona
niezastapiona przymyka oczy
dotyka po omacku dloni zabezpieczona przed swoimi wyborami
do cna oznaczona w kazdej minucie zbyt blisko dotyka ziemi
zbyt daleko by ukryc twarz i dosiegnac chmur
za chmurami tylko  niebieska nadzieja wypatrywana
ona chce sie uspokoic chce oddychac..


Bez analizowania, bez wspominania dochodzimy do punktu, gdzie nastepuje cos..cos jest zupelnie inne,obce dla wielu spostrzezen,niezrozumiale dla niektórych,fascynujace dla tych których dotyka osobiscie,moze byc motorem napedzajacym lub nie musi..niezrozumiale jednak krzywdzi,wyciska lzy,niepotrzebnie wcale,bo przeciez dla innych moze byc szczesciem..wazne tylko by bylo zrozumiale,ze czasem trafiaja nas uczucia w niespodziewanych momentach,nieoczekiwanych,jakze sie wtedy czujemy..szczesliwie zaspokojeni tu na ziemi..











wtorek, 7 stycznia 2014

Mala Opowiastka Malej Prawdy...Polacy w Holandii,czyli co moje oko spostrzeglo..hehe

Dlaczego teraz? Powinnam dawno to zrobic,jakies male 3 lata temu...a jednak uczucie to dopadlo mnie wlasnie po tych wszystkich miesiacach,dopiero teraz czuje,widze pewne róznice..
Dzis
      moge smialo nazwac sie emigrantka.
Jest mi na reke,ze slysze to,co chce uslyszec.Nawet jesli oni mówia wiele,ja wylapuje z tego tylko to,co chce. Nie zawsze to prawda.Czasem musimy sie podporzadkowac.Nie czasem,zawsze,przynajmniej ci,którzy chca pracowac,ci którzy chca miec mieszkania,ci,którzy chca sie tutaj uczyc i zyc. A nawet ci,ktorzy sie nie podporzadkowuja zyja w  ''mare'',wystarczy,ze chodza jako tako do pracy. To juz duzo.Lubia tutaj brac polskich ludzi do pracy.Oni pracuja ciezko.Wykonuja prace za 2 lub 3 ludzi.
Gdzie sie nie porusze sa Polacy,polskie sklepy,lekarze,specjalisci,instytucje wspierajace, kawiarnie, dyskoteki,szkólki dla najmlodszych.Jak mozna nie czuc sie jak w Polsce? No jak? A jednak,niby ziemia jest ta sama,a inna.
Brak polskich lasów przepelnionych brzózkami i sosnami. Brak górek i góreczek,brak lak i pól,kolorowych  motyli.
Karolina,ona zawsze marzyla,by zyc wsród obcokrajowców,dlatego zycie za granica otwieralo jej wiele mozliwosci. Zawsze pragnela kontaktu z odmienna kultura,religia,zachowaniami,mentalnoscia,kolorowymi ludzmi. To ja pociagalo. Porozumiewanie sie w obcych jezykach. Znajomy Wegier opowiadal jej o zyciu w Australi.Spedzil 5 lat w hol. czekajac na pozwolenie na pobyt tam,mial zone i dziecko. Chcial jechac do brata. Dla niego kraje tamte byly bardziej oswiecone. Dopial swego.Minelo pol roku jak mieszka z rodzina w Chicago. Karolina byla zachwycona determinacja ludzi,cierpliwoscia w dazeniu do realizacj celu,by zyc w wymarzony sposób.
Kasia próbowala w Niemczech,zrazila sie do chlodnych Niemców,pragnela otwartosci ludzi ,akceptacji ,radosci i swobodnosci.Trafila do Hol.,po 2 latach kupila z mezem tu dom,dzieci opanowaly jezyk.Zmienila sie,stala sie otwarta,usmiechnieta,promieniowala rodoscia dumna z dzieci,ze swietnie sie ucza w obcojezycznej szkole. Ona nie miala nigdy takich mozliwosci,z ledwoscia zdawala angielski.
Poznala wielu ludzi z odmiennych krajów,jednak wszystkich laczylo jedno,trafili tu ze wzgledów zarobkowych i wszyscy mieli swoje cele,ze po cos tu sa. Jedni chca wrócic po 5  czy 10 latach do swego kraju,drudzy kupuja tu domy,inni mieszkaja tu ,bo ich rodzice sie tu osiedlili,jeszcze inni wielopokoleniowo. Ale kiedy zblizaja sie wakacje wyjezdzaja stesknieni do swych rodzinnych stron,do pozostawionych tam krewnych,do Afryki,Turcji,Maroko,Portugali,Hiszpani,Grecji,Wegier,Angli,Surinami, Afganistanu , Iranu,Iraku,do Polski.
Justyna miala dobra prace w gls,5 lat wstecz zarabiala 1700 plus premie,miala stala umowe,jej maz tez,wzieli dom pod hipoteke, kuzyn naopowiadal im,ze w Holandi leza pieniadze na ulicy,najpierw maz pojechal ,potem kazal sie zwolnic zonie. Zostawili caly dobytek,kuchnie pod zabudowe,nowe meble,piekny ogród,dzis to wszystko niszczeje a oni cisna sie na pokoju z kuchnia,ciezko pracuja,resztkami sil ucza sie jezyka,by jakos sie porozumiewac. Justyna wielokrotnie byla wysmiewana,gdyz nie rozumiala nic,nawet angielskiego. Dzis nie moze przebolec,ze tak latwo zostawila wszyskto i wyjechala,za mezem.On nie chce wracac,córka tez nie,jej lepiej tu, On ma nerwice,czesto placze wieczorami. czuje sie obca,wykorzystywana w ciezkiej pracy,musi pracowac,bo oplaty tu drogie i w Polsce kredyty.
Monika byla na Kubie,ale tam nie dostali pozwolenia na prace,potem dwa lata w Londynie.Ciezko bylo-mówi,drogie zycie w Londynie,zasilki 40 funtów na tydzien,nie da sie wyzyc bez pracy.Polakow mnostwo.Jedyny plus to to,ze nauczyla sie tam angielskiego.Teraz trafili do Hol.Wynajmuja drogie mieszkanie,bo sa tu drogie,pracuje ,ale stalej pracy nie ma.Zbiera pieniadze i podrózuje po swiecie. Od 5 lat wyjezdza dwa razy do roku.Marzy by osiedlic sie w Tunezji i byc pilotem wycieczek,ale rozwia sie ,podrozuje,to jej pasja. Nie chce zyc w Hol.
Ewa zrezygnowana,z nozem na gradle,zmeczona 11 lat wynajmowac mieszkanie w Polsce,poltora roku wyobrazala sobie,ze mieszka za granica,ze ma piekne mieszkanie,ze dzieci sa szczesliwe,spakowala tyle ile mogla do strarego samochodu,nawet komputer,dokumenty,zmusila meza by wyjechali,w ciemno,na paliwo w jedna strone.dojechali do hol.,staneli na parkingu,zblizala sie noc. Teraz albo nigdy krzyczala i zaciskala piesci! Maz zadzwonil do znajomego kolegi,szczesliwym trafem ktos wyjechal na urlop,udostepnil im malutki pokoik. Na drugi dzien przyszedl inny znajomy,obiecal,ze spyta sie o prace! dwa dni pozniej maz pracowal,po tygodniu dostal pierwsze pieniadze! ewa skakala z radosci? przypadek? nie! zapomniala co musiala przezyc,by przetrwac w Polsce,tamto zycie bylo jakby zlym snem,tutaj zaczela oddychac,zaczela spac po latach bezsennosci, i miala tylu przyjaciól.
Tina i Marek sa szczesliwi tutaj,ze pracuja i stac ich,by bez problemu utrzymac piekny dom.zapytani,gdzie na wakacje?zawsze do cieplych krajow,w Polsce tyle samo stracisz,a tak przynajmniej odpoczniesz,mozesz duzo zobaczyc.
Sa jeszcze i inni,ci ,którzy poprostu sa,jak to i w Polsce,pija,pala,siedza tu ,bo dostepne wszystko,dumni,by pracowac ciezko za marne euro. Sa tez i tacy,którzy przechodza juz selekcje,gdyz ludzi do pracy nie brakuje,teraz biura moga wybierac,co który sie spodoba to prace ma. Zmienilo sie,mowia ci,którzy pare lat tu przebywaja.Dawniej my wybieralismy gdzie chcielismy pracowac,dzis pracy malo,przebieraja w ludziach,biura przepelnione,a ludzie wciaz przyjezdzaja..
Jedno jest pewne Polaków laczy jedno,przeszlosc w Polsce,dla kazdego z osobna inna,ale tutaj pracuja ciezko,nie boja sie pracy,co Holendrzy swietnie potrafia wykorzystac.
Duzo dajemy z siebie w pracy,chcemy pokazac sie,ze jestesmy sumiennymi pracownkami,wazne jest jednak to,bysmy zawsze pozostali wierni swoim wartosciom,temu zebysmy byli szanowani,tak jak my szanujemy Holandie.