niedziela, 24 marca 2013

''Wierszykowe sprawy zapraszaja dzieci do zabawy''.

W zwiazku z tym,ze ukazala sie moja pierwsza ksiazeczka dla dzieci,zapraszam do zapoznania sie z nia. Podaje stronki.

http://www.empik.com/wierszykowe-sprawy-snopek-storzynska-joanna,p1065838483,ksiazka-p

http://www.skapiec.pl/site/cat/1046/comp/721245


Wierszyki z ksiazeczki:

Motyli trzepot rzês
Zatrzepotal raz motyl rzêsami.

I cóz siê stalo? Nic, tak miêdzy nami.

Rozlozyly platki rózowe, zólte i pomarañczowe tulipany.

I herbaciane róze

uniosly wyzej glówki przy domowym murze.

Dab zaszumial galêziami... i wiecie co? Cii... to miêdzy nami,

wiewiórki pocalowaly siê nosami!

 

A kiedy ten motyl tak oczka to w lewo, to w prawo obracal,

to jakby caly park przy blokowisku oszalal.

Rozcwierkaly siê sikorki bogatki, rozpukaly dudki,

a ze stawu wszystkie chyba plotki wystawily glówki.

Lecz to nie koniec wcale,

powstalo przedstawienie niemale!

Zatrzepotal motyl rzêsami i...

Zajac przebiegl nieduzymi susami.

A borsuk objadal siê lesnymi jagodami,

a kiedy skubal i skubal, pojawily siê dwa bobry,

które budowaly tamê i nabawily siê wodnej febry.

Tak zatem teraz rozlozone na lace

susza siê w cieplym sloñcu,

a dalej skacze… wciaz jeden? Nie!

Wiêcej ich! Zajace!

Och, zajace, uwazajcie! W trawie idzie jez!

On was pokluje iglami, ten malutki zwierz!

Sarenka nadstawia uszy, gdy maly szmer,

och, alez ona plochliwa, znika wsrród krzewiastych drzew.

Taka strachliwa!

A motylek gdzie?

Siedzi na kwiatku, a kwiatek w doniczce,

doniczka na parapecie.

Och! Ale czy wy wiecie? Zatrzepotal raz motyl rzêsami...

I cóz siê stalo? Ano nic... tak miêdzy nami...




Sloñ, który chodzil boso
Wiem to, wiem, oj, na pewno.

Gdy na trawie pierwsza rosa,

sloñ uwielbial chodziæ boso,

na dodatek w kapeluszu,

tak by nie zaslaniac uszu.

Czasem w nocy gwiazdy liczyl,

kiedy dosc siê ich naliczyl,

trabil do ksiêzyca,

ze on sloñ jest, nie wilczyca.

Z tej okazji to natychmiast rzada:

niech jak mlody bóg wyglada...

laki pelnej kwiatów, szesc tuzinów siana,

woda w strumyku niech plynie od rana.

A kiedy jest noc,

zyrafa niech przyniesie w cêtki koc.

Wtedy dalej do gwiazd wzdycha,

bo z milosci usycha...

Do tej sloniowej Anieli,

co ja wszyscy widzieli,

jak makowym kwiatem ucho ozdobila,

tak to zalotników wabila.

Dalej jeszcze, bêdzie szczery,

chce szalasy mieæ okazale,

no cóz, przydalyby siê dwa rowery

trochê wiêksze, nie za male.

Koszyk bananów i daktyli,

tak by slonie w zgodzie zyli.

Na dodatek, niech im bêdzie,

wiem to nazbyt pewnie,

slonie lubia chodziæ boso,

tak to juz siê slonie nosza...

Na dodatek w kapeluszach

i w swych duzych sloniowych uszach.

Wiem to, oj, na pewno,

sloñ uwielbial chodzic boso,

nie chcil³ butów ani klapek,

twierdzil, zee siê nogi poca.
                                   Joanna Snopek-Storzynska
 

piątek, 22 marca 2013

,,Wiosna,wiosna...wiosna ach to ty...''

Przyszla wiosna choc wcale jej nie widac,bo wiatr szaleje,bo od czasu do czasu snieg sypnie jeszcze,bo w nocy na minusie i szyby rano oszronione,bo krokusy zmarzniete...ale wiosne sie czuje, choc my przemarznieci.Lecimy na dwor,gdy slonce choc na chwile sie pokazuje,lakniemy kazdego promienia,stesknieni za cieplem.

Grabimy trawe choc mrozno,czyscimy ogrodki,chcemy myc okna choc pogoda nie pozwala.
Juz nie biegam,juz nie placze slow,nie drza mi dlonie ze zdenerwowania,choc zdarzy sie,ze cos upuszcze na podloge i z hukiem sie rozbija.Nie klne jednak,nie wrzeszcze. Wole patrzec przed siebie.
Zdarza sie ,ze wypijam energika,z braku energii wlasnie. Dlaczego jestesmy tacy wypompowani? Bo za oknem znow pada deszcz,czasem snieg,bo za oknem wieje wiatr i slonce nie pokazuje sie.Dlatego wlasnie..wlasnie dlatego..
Kiedy wiec pojawilo sie pierwsze slonce kazda wolna chwile,a bylo ich malutko,spedzam na dworzu.Znow unosze twarz do gory,znow ogrzewam swoja energie. Krotko to trwalo,dzis na przemian,raz snieg ,raz deszcz i szaro naokolo.
Zapalam wiec swieczki w calym domu,gdzie tylko sie da,by plonely ogniem. Poswiata iskier odbija sie w lustrzanych szybach okien. Na podlogach cebulki hiacyntow,narcyz,,stoja tez ogrodowe azalie,ktore juz puszczaja paki,oczekuja w domowym zaciszu cieplejszych dni.
Zaluje,ze nie moge robic zdjec,aparat popsuty,nic z nim nie da sie zrobic. Narazie wiec ciesze oczy swoimi roslinkami,z nadzieja,ze wkrotce pochlonie mnie praca w ogrodku. A jest tam naprawde co robic!
Bylam dzis w biurze podrozy,zaopatrzylam sie w katalogi wycieczek do roznych krajow. Oczywiscie jak zaczarowana wpatruje sie caly wieczor w zdjecia cudownych slonecznych wysp,raf kolarowych ogrzanych sloncem...Dzis wlasnie  marze ,by tam  sie znalezc...

poniedziałek, 4 marca 2013

Powracam do niej..

Powracam do Maryi M,nie pyta o nic,bo ja milcze,szukalam,ona czekala,teraz to wiem..Powracam jakbym nigdy ani na chwile nie tracila jej z oczu..choc nie patrze,choc czasem zwyczajnie nie mysle,wiem ze poprostu jest.. Nie powiem,ze padam na zwyczajowy ''pysk'',choc padam. Wypalona jak swieca czepiam sie ostatnich iskierek radosci,na chwile. I czepiam sie jej,Maryi M..Niewatpliwie sama jeszcze niepewna dlaczego i po co...Po cos jednak nakazala mi spojrzec w swoja strone. To nie jest tak do konca jak myslisz.. Jasne,zapal wiec swiece,zapal swiece na stole i w sercu. Maryjo M. zrob to szybko!