niedziela, 23 listopada 2014

Wiem, że mieszkasz we mnie. Widzę Cię w sobie - przejawiasz się we mnie tym wszystkim, czemu mogę zaufać - rytmom, przypływom i odpływom, pulsowaniu i zanikaniu

Przygladam sie listopadowym dniom. Od paru tygodni zyje w ciemnosci. I to doslownie.Po piatej wychodze z domu,juz wtedy slysze jak spiewaja ptaki,
Poznalam ich miejsca,wiem,gdzie mnie przywitaja.Jeszcze o tej porze nie ma wielkich wichur,wiec slychac je bardzo wyraznie.Zwalniam wtedy i bardziej sie wsluchuje.Chyba nie ma znaczenia jaka jest pora roku,ptaki zawsze pieknie spiewaja.Kiedy my jeszcze spimy,one juz dawno swiergola. Zawsze napawaja mnie pozytywnie do calego dnia.Jednak nie codzien je spotykam.
Wracam do domu przed 18.
Przez wielkie okna zakladu widze kiedy wstaje dzien. O 8:30 slonce jest juz wysoko na niebie. Cudownie wtedy grzeje przez szyby,pomazane i brudne,oblepione od kurzu.I praca.Czasem latwiej,
udaje nam sie zaakceptowac wiele rzeczy,które na pierwszy rzut sa bardzo trudne do zrobienia. Pózniej zauważamy,że bylo to częścią jakiegoś planu.Byc może na chwilke,ale zawsze miał nas czegoś nauczyć.Tak mijają dni. Na szczęście mogę jeszcze po godzinach posiedzieć na lekcjach,ugotować coś pysznego i odsypiać w weekend. Jeszcze funkcjonuje,przytulam dzieci,przeczytam rozdział książki,podyskutuję z córcią,poglaszczę psa..
Dziś spogladam na mój dom.Wygląda całkiem niezle,pomimo braku czasu na jego dopieszczanie.
Moglabym pomyśleć nad dodatkami,by coś zmienić.Właśnie jestem po przeglądaniu blogów z dekoracjami wnętrz. Rozmarzyłam się. Własny gabinet z oknem na gwiezdzistą noc,puszysty dywanik i blask świec,muzyka relaksująca w tle z super sprzętu,własne obrazy powieszane nad krętymi schodami po samą górę,wielki zapełniony szkicownik,uśmiechnięte buzie dzieciaków..
Kuszaca wanna z masażem i powieszone woreczki(uszyte przez moja mamę)pełne kwiatów lawendy.
Tak mogłabym pracować nad rozpieszczaniem siebie przez życie i odpoczywać po całym tygodniu pracy. :) A jutro poniedziałek,oby pozytywnie :)

Wiem, że mieszkasz we mnie. Widzę Cię w sobie - przejawiasz się we mnie tym wszystkim, czemu mogę zaufać - rytmom, przypływom i odpływom, pulsowaniu i zanikaniu. Należę do słońca i księżyca, bowiem należę do Ciebie, należę do świata roślin i zwierząt, bowiem należę do Ciebie. Kiedy księżyc co miesiąc porusza we mnie krew, wiem, że jestem Twoja, że zaprosiłeś mnie do swego stołu, by skosztować smaku życia. Kiedy każdej jesieni moje ciało okrągleje i przybiera, staje się jak dzika gęś, jak sarna, których ciało więcej wie o naturze świata niż najmądrzejszy z ludzi. Obdarzasz mnie wielką siłą, żeby przetrwać noc<<.
Olga Tokarczuk (z książki Dom dzienny, dom nocny)

niedziela, 16 listopada 2014

''Zanurzac,zanurzac sie W ogrody Rudej jesieni..''


pod rozczochranymi trawami pokryty brzeg
brzezgiem tym szlam mimo woli
mimo huczacego wiatru jak w bezdennych 
wodach zagluszal swe wolanie
jedyne o czym mysle to to ze
nikt juz nie pamieta  o legendarnym zeglarzu
ktory nauczyl sie wsluchiwac w pragnienia wiatru
i z nim zeglowal po bezkresnych wodach
pozwolil by on go unosil kolysal
nigdy z nim nie walczyl a wrecz zaprzyjaznil
to on ukazywal mu drogi ktore chcial ujrzec
dzieki temu dotarl do finalu swojej ukochanej podrozy
nigdy by tego nie dokonal bez pomocy i nawolywan wiatru
...


Wsluchuje sie wiec dzis ale ten wiatr wiruje liscmi i trzesie galeziami,
nic dziwnego,jesienia bardzo lubi szalec.
Dlatego go nie lubimy ,owiewa nas i daje zimno.
Uswiadamia mnie, ze kazda droga ktora wybierzemy powinna byc dobra,
 czy jest dobra dla nas,gdy wiatr na niej wieje od wiekow taki sam,
niezaleznie od tego, gdzie sie znajdujemy.
Wiatr jest taki sam, choc dla kazdej istoty zupelnie inny, bo spotykamy go na roznych drogach zycia.Kiedy nam dobrze wcale nie zwracamy na niego uwagi..kiedy zle rozwiewa on i rozwala wszystko,nawet te nasze male sprawki,wtedy chowamy sie w naszym domach i otulamy cieplymi kocami, rozmyslamy nad rozwiazaniami..wlasnie wtedy dostrzegamy jego przeslanie.Kolejna jesien w naszym zyciu i to wcale nie chodzi o wiek,jesien owiana kolorami,ale chlodzi juz nasze dni,ile jesieni przezywamy w ciagu roku?zmartwien,problemow,smutkow,ze szaro i ciemno,nie tylko w dzien..Tak wlasnie mysle o tej jesieni,kiedy marzne juz,poszukujac ostatkow energi slonecznej i usmiechow.I ten wiatr, z ktorym wcale nie chce sie zaprzyjazniac,wole by zwyczajnie zniknal.Gdybym mogla wybierac,mieszkalabym w cieplejszym klimacie,bez czapek i rekawiczek. Teraz biegne na gorace kakao.Z przyjemnosia wczytuje sie w kolejne rozdzialy ''Botaniki Duszy''.Przyjemnosci wiec wiecej i wiecej pragne zyczyc sobie i wszystkim naokolo.

"W przyrodzie odnajdź siebie i bądź jak to drzewo:obsypane kwieciem na wiosnę i rodzące owoce na jesieni. Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo".
Ewangelia wg św. Łukasza 6,44


Jak nie kochać jesieni...

Jak nie kochać jesieni, jej babiego lata,
Liści niesionych wiatrem, w rytm deszczu tańczących.
Ptaków, co przed podróżą na drzewach usiadły,
Czekając na swych braci, za morze lecących.

Jak nie kochać jesieni, jej barw purpurowych,
Szarych, żółtych, czerwonych, srebrnych, szczerozłotych.
Gdy białą mgłą otuli zachodzący księżyc,
Kojąc w twym słabym sercu, codzienne zgryzoty.

Jak nie kochać jesieni, smutnej, zatroskanej,
Pełnej tęsknoty za tym, co już nie powróci.
Chryzantemy pobieli, dla tych, których nie ma.
Szronem łąki maluje, ukoi, zasmuci.

Jak nie kochać jesieni, siostry listopada,
Tego, co królowanie blaskiem świec rozpocznie.
I w swoim majestacie uczy nas pokory.
Bez słowa na cmentarze wzywa nas corocznie.
Tadeusz Wywrocki