środa, 25 maja 2011

..o próżności Kobieca...





..o próżności Kobieca
rozkochana w sobie wielce
miłość niesprawiedliwość
trwoży się niejedno od wieków serce
cóż tobie rzec nie miarowanego
w tym oto świecie
my wielbimy siebie przy was
wy jeno to co chcecie...

Ech żebym tak siłę w sobie wskrzesiła
ponad szczyty górskich dolin
do nich energie wznosiła
jak orzeł jak przestworzy władca
żyła!
teraz błądzi wśród bieli
chmur mej śmiałości dusza miła! 



..schowały się słowa zbaraniałe pod stół
podskoczyły jak sarny zabawnymi nogami
a ty ich szukasz w kącikach ust a free
free uwolniły twój smak a same chichoczą
psotne figlami... słowa
i goń je już goń bo dziecko uwielbia
kolorowe baloniki a ja mu pomogę...









 W miłości

..by zapić umysły nektarem kwiatu
i znalezć droge wiecznej radości
bo w niej trwać w niej kroki stawiać
muskać wargami wargi miłości
heh... pozwól słońcu świecić
błądzić wśród łąk i traw rozkochanych
w magnoliach wśród kwiatów czarów miłości
tobie tegoż lata wśród nich rozkwitnie
miłość stęskniona ponad znaczenie słów wzniesiona...


Dwie dusze szukające w sobie miłości
ulotne błądzą i wciąż pozostają samotne!
Kochaj więc życie bez zbędnych utrapień
najprędzej nabierz nowych wizji i znaczeń!
Bo boskość czworonożną istotą się zwie
a życie jak warkocz długi spleciony
wciąż wzmacniamy lub osłabiamy jego struny
Teraz twych słów wiara miłości
myśl myśl w swojej służbie swojej boskości !

                                                                   Josno.


 





szkice i teksty zastrzeżone przez autora: Josno.

niedziela, 22 maja 2011

W noc ciemną nad Sekwaną...






Do mnie
w noc ciemną nad Sekwaną


wśród nocnej ekstazy pocieszenia
błądzi cichej młodości szmer
niezbrudzone spojrzenie

kalaniem się człowieka
ujarzmia nowo narodzony sen

Pozwól w czystości  spojrzeń
odnalezć serc swoich znaczeń
i uśpionych miejsc
śladami nieistotnych tłumaczeń
i ślubnych w istocie kwestii bzdur

Pod wzmocnionym dachem
bez deszczu strug i natury milczenia
niech żar płonie niech płonie
i szept w zdania zamienia

Bliżej serc Bliżej Sekwany rwie się
I myśli  miłości porusza


Do mnie 

wśród nurtu słabej płci wód
serc miliony wzrusza
niech wzrusza Sekwana




                                                                  Josno.

środa, 18 maja 2011




Przed mina dnia...



Przed mina dnia  
 Spodobal mi sie bialy tiul powietrza
to noc sie oswiadczyla kladzac w podarku swoj czar
i wspólne dlonie skladaja w podziece


I  bez poczucia swiadomych decyzji  spoglada
w mgielnym widzeniu swego obrazu     w realu
oko przezrocza wyostrza sie po milosnej ekstazie


Pomimo zbyt spokojnego powietrza pedzi
najpiekniejsza czesc czlowieka do swych racji
i goni niestrudzone zyczenia
wiecej w wyraznosci swej bladzi cien swiatla


Przed mina dnia
afirmuje sie  powietrze po wczorajsze czasy
i niezaleznie od wyglupiaych zdan i strof
otwiera wszystkie stronice ksiazek jakie tylko
zaistnialy


                                         Josno.




niedziela, 15 maja 2011

Do mnie...





do mnie


do mnie slania sie sen
przez cztery strony scian
i okien przejasnionych w sloncu
posrod brzegu strzepkow zdan


pominac wola zbyt doslowne znaczenia
milosnych cierpien
one fruna niedbale po suficie
nieokielznane po wsze czasy


do mnie chyli sie swit
za dlon lapie niewinnie
i stopy kladzie w dni sladu
pierwszego pragnienia


jak czlowiek z czlowiekiem
w nieznanej fali i dzikiej
z pradem malego narzecza
poddaje roz i bladosci zycia
 swych ust




i
stapa po wszystkie marzenia

                                                            Josno.

Zycie jest piekne, Panie...

''Zycie jest piekne, Panie,
i chce je zrywac,
tak jak zrywa sie kwiaty o wiosennym poranku. ''
— Michel Quoist



Nowe racje nastaly,nowe znaki,nowe radosci,nowe milosci sie rodza... DNI wcale nie umkna naszym oczom, drogi sa jak tajemnicze mapy w poszukiwaniu skarbow.. Dawno juz spostrzeglam,ze na swej drodze spotykam badzo fajnych, optymistycznych ludzi, ktorzy gdzies w jakiejs swojej chwili dojrzeli do tego ,by rozumiec sile szczerej beztroski.. Czytalam gdzies ,ze obserwujac ludzi i ich zachowania  wokol siebie, odzwierciedlaja oni to,jak sami kiedys sie zachowywalismy... Od tego czasu bardziej jakby rozumiem
osoby ,ktore sa obok mnie,a szczegolnie moich bliskich.





Kazda moja wizyta w Polsce konczy sie jakims narastaniem niesmaku,a nawet zamartwiania,co bierze sie z narzekania osob o braku tego..,czy tamtego.. Uwielbiam moj ogrodek W Polsce,nasze mieszkanko,
w ktorym tyle lat cos naprawialismy,urzadzalismy,pracowalismy,malowalismy wlasnymi rekami,wlasciwie wszystko robilismy tam sami... Ciesza mnie kwitnace truskawki,ktore podczas mojej nieobecnosci
zarosly ogromnymi chwastami.. Uwielbialam rzucac sie w wir pracy nad oczyszczaniem ukochanej ziemi,by rosly smaczne owoce.. Teraz cudnie kwitly jablonie... Maliny zaczely dziko rosnac...Trawa  przekroczyla wyznaczona wysokosc... Uwielbiam ten nastroj...i wszelkie prace nad okielznaniem chocby ulamku ziemi... Pogoda tez byla cudna,moglismy siedziec do 1 w nocy na podworku podziwiajac gwiazdy i wesoly ksiezyc... Czulam ,ze moja rodzina jest czastka tego miejsca juz na zawsze... Jednak kiedy zladowalismy o 2 w nocy z powrotem w holenderskim domu, odetchnelismy z ulga..
Nareszcie u siebie, na wyznaczonej drodze, na spelnianiu marzen, na wzelkim otwieraniu sie do swiata i do drugiego czlowieka,tu nie stoimi w miejscu, rozne sytuacje zmuszaja nas do ciaglego rozwijania sie i to jest fajne,to daje ogromna satysfakcje... Moj punkt widzenia na pewne sprawy odnalazl inne,roznorodne widzenia czlowieka... Kiedy po omacku wstalam  nad ranem pragnac goracej kawy,moim oczom ukazala sie kartka przyklejona do kuchennych drzwi: 
                                     Joanna,Mateush,Klaudia and Waldek: WELKOME  HOME!!!...
Tresc tego listu rozweselila mnie na dobre... Kochane miejsce, radosci,tutaj ciagle sie smieje,zycie jakby plynie weselej,... Powitanie przez Michaela,sasiada bylo cudnym prezentem... Kiedy sie pojawil,reszte dnia spedzilismy na ''gadaniu'',powiedzialam mu o moich odczuciach do Polski: z jednej strony tesknie za  naszym domem,z drugiej,po takich wizytach dlugo nie moge pozbyc sie zamartiwania,narzekania,wrecz ''dolnych'' pokladów emocji,ze nie dam rady...ze mam problemy, ktore w Polsce nigdy nie mijaly,wrecz ciagle narastaly,gromadzily sie, praca na dwa etaty mojego meza,czesto spal tylko po 4 godziny na dobe i ciagle malo pieniedzy,ktorych nie starczalo na oplaty,bo pracodawcy poprostu nie placili,nie wspomne ,ze prace te czesto odbywaly sie bez umow.. Tak, wspomnienia naszego zycia w Polsce...
Jakis tydzien temu moj maz wyladowal w szpitalu, rysa na sercu, jakies tabletki,oszczedzanie sie,jak najmniej pracy,zero stresu,do kontroli..Juz jest lepiej.. Kochani mamy tylko 29 lat,mowie tylko i az,bo po przebytych juz zmaganiach sie z zyciem... Kocham polski kraj,ale nie kosztem zdrowia moich bliskich...
Michael powiedzial,ze czas na swobodniejszy oddech,radosne  spostrzezenia,weselsze zycie pelne odkrywania cudnych emocji.. Tak naprawde tutaj dopiero odnajdujemy swoje potrzeby..zainteresowania.
I dlatego to jest tutaj piekne,roznorodnosc tego kraju,tolerancja obcokrajowcow... ( wyobrazcie sobie,ze w naszym rodzimym miasteczku w Polsce,ktos widzac zolte rejestracje samochodu,oplol nam auto... przemilcze  to zachowanie).. Wracajac do dalszych spostrzezen,Michael podsumowal: U nas w Holandii mowimy tak: jesli czegos bardzo chcesz,rob to,po prostu to rob i juz...
A jesli chcesz usmiech: dasz usmiech w kazdej chwili swego zycia,a dostaniesz usmiech ...  Tego zycze wszystkim moim rodakom...







Kiedy zblaknie me serce


nie smuc sie ukochane drzewo
zdolam cos zaszumiec
zdolam dotchnac lisci
stopami stapnac w bloto


nie smuc sie poranku mily
znow wybiegne boso
do celu swych marzen
znow wspomne w zeszycie
dni kochanych zdarzen


nie smuc sie moj luby
pod twoim spojrzeniem
bede z wiatrem ulotnym

pragnieniem

Josno.

wtorek, 3 maja 2011

CO DZIEN CALUJ DZIEN...







CALUJ  ME DNI


Caluj lubieznie od skroni
po ust rozowych milczenie
caluj dnia twego natchnienie
niech co dzien osiaga spelnienie
 

caluj tajemne noce zachlannie
one milosci wciaz twojej sa wladne
juz zbyt ulegle rzadne korzeni
slonca swej matki i swiata promieni
 

 
ponad nicosci stawiaj swe racje
 w rytmie  niklej ziemi
ona  dotrze z ta uciecha
i z rozkoszy swiat odmieni
 

caluj twarze wiekszych slow
by z uspienia je otrzasnac
niech w odwadze juz czekaja
na tych co nie pamietaja
 

     

                    Josno.