niedziela, 28 października 2012

Regenboog prinses te wachten .. wat?





Teczowa ksiezniczka.

Teczowa ksiezniczka oczekuje..czego?
ona wie..promieni slonca fioletowych
czerwonych i niebieskich odcieni
i tanca..oo tak,tanca motyli

by on wzial ja za reke by calowal
by wiele dla siebie znaczyli
i brzasku brzasku pragnienia
by wzial ja w ramiona 
i odczuli bol zjednoczenia..

cholera..alez sie ksiezniczka oniesmiela
trzepocze rzesami choc wiele juz zmienic nie zdola
bo on pragnie i z tym pragnieniem ja wola..
:pozwol mi pozwol dotchnac twych ust
pozwol czuc smak twoj bez zbednych slow..
teraz teraz juz..cholera cholera wiecej mi mow..

Teczowa ksiezniczka..
pragnie wiecznosci w milosci
 a kiedy lsni na niebie
dla niego, dla ciebie...
cholera jakze ludzi sie snami...
cholera niebo i pieklo miedzy wami..


Josno.

piątek, 26 października 2012

oooo..


Tak to dzis kopiuje swoj wiersz z notatnika,zebralo mi sie jakos tak..

 hejka posmutnialy slady na dloniach
posmutnialy wysuszone juz wiatrem rzesy
na nic zdaje sie szept na nic wyteza sluch
w bezkresnych gestach czlowieka

bo wiemy jak to jest po 5 latach po 10 po 15
wspolnie  sie odnajdujemy bez bladzenia
bez wchodzenia z buciorami w serca
nagle jeden drugiego nie chce ranic
nagle jeden drugiego rozumie...

Byc moze czas lub nie czas na owe przekory
byc moze  do pokonania nasze wybory
oj sultanie obys suknie mial zlota nitka tkana
obys klanial sie klanial swym paniom

w dalekiej drodze jestem
JUZ WIEMOOOO!

wtorek, 23 października 2012

Paulo Coehlo ''...samych siebie poznajemy tylko wtedy, kiedy możemy się przejrzeć w oczach innych ludzi.''

Jestem,choc troche nadal roztrzesiona.Powoli jednak wracam do rzeczywistosci,do mojej rzeczywistosci, ktora dla pozostalych tak czy owak pozostaje fruwaniem w chmurach. Otoz nie potrzeba mi rowera,by unosic sie kilka centymetrow nad ziemia,ba ,nie musze latac samolotem,by dostrzec co mam nad glowa. Tak zawsze dociera do mnie to,co chce przyjac,to,co akceptuje,to co mi sie podoba,co fascynuje,co wprawia w stan radosci..Otoz wiem,ze ile ludzi na swiecie,tyle pomyslow,zdan,roznorodnych opini.. Nie moim zadaniem jest wszystkich rozumiec,akceptowac,tolerowac.Nawet nie mam takiego zamiaru. O dziwo,spotykam naprawde fascynujacych ,radosnych ludzi wokol siebie. To mnie tak zachwyca. To tak,jakby ludzie nawzajem sie uzupelniali. Ktos jest bardziej otwarty,ktos ma wewnetrzne blokady,poszukuje lub pozostaje w swojej otoczce,ktos kto byl dla pozostalych uprzejmy nagle staje sie rozdrazniony,i wlasnie osoba,ktora pozostawala w cieniu nagle uswiadamia mu,ze cos jest nie tak.. Jedno jest pewne,nic mnie juz nie zdziwi na tym swiecie..ba za wyjatkiem wspanialych gestow jakie czlowiek w sobie skrywa,i ktorych tak bardzo broni sie uzywac.. za wyjatkiem cudow,ktore tworzy natura,.Ba,a przeciez czlowiek nalezy do natury,do przyrody,bez niej nie moglby wspolistniec na tym swiecie. Coz zatem nam pozostaje? Obserwowac? uczyc sie tego,do czego dazymy? szczescia w danej chwili..a czlowiek jest istota stadna..moze byc szczesliwy tylko wsrod innych ludzi..zatem zycze sobie,moim kochanym  najblizszym i wszystkim wam, byscie na swojej drodze mieli cudownych przyjaciol,ludzi,ktorzy nie tylko wiele krzycza..ale takich,ktorzy spojrza w oczy i powiedza: rozumiem,lub takich ,ktorzy rozsmiesza,gdy widza smutna mine,takich,ktorzy z daleka krzycza: czesc,takich,ktorzy wnosza wiele radosci w ludzkie zycie.. Wtedy kazdy dzien jest weselszy,radosniejszy,szczesliwszy! Toch?


sobota, 6 października 2012

´´Moja radosc,zal,nadzieja,milosc,Wszystkie w jednym kole sie kreca.´´E.Waller

Czasami zaluje,ze ujawnilam sie na blogerze.Wiele osob mnie zna,kojarzy..Nie jest wiec mozliwe,by po ujawnianiu swoich mysli w eterze,wszyscy mnie akecptowali,wszyscy zgadzali sie z moimi ,badz co badz,wciaz zmiennymi odczuciami..Nie jest to mozliwe,tak samo,jak mozliwe nie jest to,by posrod wszystkich tych osob,kazda uwielbiala ,no chocby budyn waniliowy z sokiem porzeczkowym.. Ja uwielbiam,gdyz przypomina mi dziecinstwo..
Dlatego wlasnie,nie moge ujawniac wielu rzeczy zbyt osobistych,choc przydaloby sie zwyklawe wyrzucenie z siebie emocji, nawet przez wypisanie ich.. A pisanie tu wlasnie jest moja odskocznia,oddechem,pamietnikiem,ulga w codziennosci..


´´Moja radosc,zal,nadzieja,milosc ,Wszystkie w jednym kole sie kreca.´´ Edmund Waller


Dzis cos,co mnie poruszylo,wznioslo na wyzyny,co ukazalo inny wymiar swiata,zlota jutrzenke za oknem,dzis to mnie rozwalilo na miliony strzepkow,na miliony malutkich energetycznych strzepkow mnie samej..Najgorsze,ze nie mam ochoty wcale ich pozbierac.. I stoje tak na tym wierzcholku..I z jednej strony widze swe cele,zadania,marzenia..a na okolo tego mnostwo strzepkow mnie samej wibrujacej poza dostrzegalnosc swiata,nie rozbitej,nie smutnej,raczej roztrzesionej.. Otoz ja zwykla dziewczyna,jestem w punkcie takim,ze oto cos dzieje sie bez mojego udzialu. Mimo,ze nie podoba sie to nikomu,mimo to ,ja nie mam na to najmniejszego wplywu ,co badz nie mam ochoty miec,jakby przeznaczenie sie wypelnialo.. I mimo tego,ze otoczenie nie poznaje mnie,nie rozumie i czasem zasmucam wszystkich,pod dzisiejszym zdziwieniem i rozzaleniem ich,odkrywam glebokie zrozumienie,ktore juz wkrotce nastapi..I to mnie tak zadziwia..
Nie potrafie juz zatrzymac tego kola,jestem radosna,szczesliwa,nie chce sie tlumic..
Czy mam za to przepraszac´}