poniedziałek, 7 maja 2012

George Bernard Shaw W życiu niewias­ty rozróżnić można siedem ok­resów: niemowlę, dziew­czyn­ka, dziew­czy­na, młoda ko­bieta, młoda ko­bieta, młoda ko­bieta i młoda kobieta.



Nie pisze od dluzszego czasu,nie mysle ,a wlasciwie staram sie nie myslec,tylko skupiac sie naprawde na tym,co robie w danej chwili,.. otoz zaczelam w koncu prace,jak narazie,praca dosc ciezka, w logistyce,zbieranie zamowien,przygotowywanie paczek do wysylania,..duzo by pisac,ale nie o tym, Otoz z calych si;l staram sie nie myslec wlasnie,ze praca ta przyniosla mi okropny bol kazdego miesnia,od stop po kark,i palace oczy.. Nie ma sensu o tym myslec,to tylko poczatki.
Podazajac tropem mojego upartego charakteru,ze jesli cos mam postanowione to basta,zamykam oczy,zaciskam zeby,bo przeciez cel uswieca srodki.. A jesli wszytko szybko i sprawnie opanuje,to i praca bedzie latwa. Tak to brne w swoim przekonaniu,bardzo zadowolona z siebie,ze oto mam blisko do domu,jakies 5 minut drogi,co wynagradza cala przemeczona fizycznosc owa radoscia.
W pisaniu sie zamierzam,jakies szczatki szkicow porobione tego ,co powinno powstac juz wkrotce,powinno,a licze tu na jakies plenerowe wypady w weekendy,radosna w koncu pogode,popijanie lemoniady i podgryzanie jablek  w cieniu pod drzewami.
Na balkonie zasadzone tylko jakies praktyczne natki przydatne do przyprawiania dan,na nic wiecej czasu nie bylo..tu i owdzie porozrzucane kobiece gazety,ktorych jestem spragniona wielce i jesli udaje sie czasem pojechac do naszej Ojczyzny,zakupuje je mnogo,efekt walaja sie wszedzie.. a czytanie jak zwykle w przerwie miedzy kesem sniadania a lykiem malej kawy.
I teskni nam sie do tej kobiecosci wlasnie,ktora niestety tlumiona w domach podczas wychowywania dzieci, stania nad parujacymi garnkami i kreceniem ciasta,dzwigania statek zakupow ze niby wszystko musi byc bo latwiej ,obliczania i zapisywania co trzeba zaplacic teraz a co pozniej,zapominana w pracy,gdzie sila kobiety na rowni porownywalna z sila mezczyzny, chwila w tym rozgardiaszu na pomalowanie paznokci,pojscie do fryzjera chocby raz na trzy miesiace,to i tak dobrze, sluchania w miedzy czasie ulubionej muzyki,bieganie w pospiechu na zajecia z jezyka,rozmowy z nauczycielami dzieci,do lekarza i do dentysty,a w niedziele udaje nam sie zalozyc kupiona w pospiechu sukienke i isc  na lody,potem bunt,teraz mam czas, na pisanie,na rysowanie,na czytanie, ogladanie filmow akcji,ktore jakze pobudzaja adrenaline i marzenia o wielkim podrozowaniu po swiecie... Heh ,nie ma co? Prawda? My kobiety jestesmy naprawde wielkie! I tym oto tropem nalezy znow zakasac rekawy i  nie poddawac sie! nie poddawac sie! Zwlaszcza,ze przeciez mozna zarobic dobre pieniadze, poznac fajnych ludzi,dalej rozwijac swoj jezyk,no i kto wie? z uzbieranych pieniedzy spelnic kolejne marzenie? chocby udac sie na wymarzone wakcaje?

2 komentarze:

  1. Gratuluję pracy. Te bóle i przemęczenie miną, kiedy się przyzwyczaisz, a, jak piszesz, pieniądze mogą spełnić marzenia. No i jest jeszcze tyle plusów pracowania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tanyu,obys miala racje z tym przyzwyczajeniem,jak narazie wydaje mi sie ,ze walec po mnie przejechal,a siniakow w zyciu tyle nie mialam, nadzwigalam sie kilogramow, oby juz bylo tylko lepiej)

    OdpowiedzUsuń