środa, 11 kwietnia 2012


Troche pofolgowalam,tak poprostu lub moze nie,raczej bardziej z braku czasu na takie bazgrolenie w nicosc i we wszystko,w koncu po swietach,jak zwykle na starcie poczulam sie wypalona,bardziej swoim kobiecym perfekcjonizmem niz owymi obowiazkami,lub bardzie moze samym mysleniem ,ze to co robie na codzien,musze spinac sie teraz w dwojaki sposob ,by bylo jeszcze piekniej i milej,na domiar tego dzis niby nic,a jednak bol kregoslupa okropny,o nogach nie wspomne.. Myslalam,ze po 4 latach dralowania z buta do szkoly w ta i  z powrotem jakies razem 5 km,myslalam,ze nogi moje po tamtych latach nadal pozostaja silne i wysportowane,a tu nagle zaczynaja puchnac jak balony... Mimo to ,wiadomo,pobyt u fryzjera odmienil moje nastawienie co do swojego wygladu.
Mimo wszystko corcia namowila mnie na odrobine szalenstwa u fryzjera,choc na pytanie : scinamy ? kiwam stanowczo glowa ,ze nie,ze absolutnie nie...Mam dlugie wlosy,udal mi sie od roku pieknie je pielegnowac,tylko farb zbyt wiele ciemnych nakladalam. Efekt ,twarz moja wygladala przy tym ciemnym kolorze na troszke zmeczona ... Zatem,mowie; chcialabym pare jasnych pasemek,by rozjasnily mi twarz.. Mloda fryzjerka plynnoscia mowy wyrzucila mi caly referat,szczatki z niego niehybnie zrozumialam,pozostala wiekszosc corcia jako tlumacz jawnie mi wytlumaczyla.. po dwoch godzinach wychodzimy obie zadowolone,corcia z fiolteowymi przeblyskami,ja z jasnymi..
:Jak zwykle ,choc nie wiadomo ile i co mogloby sie na ten temat wypowiadac i jak wielce zaprzeczac  dbalosc o siebie poprostu  w zywieniu ,jak i w ruchu,  najmocnej i najbardziej w tym zyciu sie oplaca,no i optymistyczne nastawienie oczywiscie... jasne ,ze tak...usmiech na twarzy to polowa sukcesu,gdy twarz i oczy promienieja.. No tak,ale jakos dzisiaj zupelnie mi nie do smiechu,zupelnie,choc wszystko super,oprocz tego,ze nadal marze o wymarzonej pracy.

Tymczasem przydalby  sie dzis sen,taki przemozony moca i wielkoscia,ze jakby teraz,tak  niewiadmo czemu,tak poprostu,opadlam z sil,kawa raczej bardziej usypia,cieply koc grzeje,kochani kolo mnie... tylko corcia gdzies na boisku strzela gole.
..mimo dalszego '' amigowania'', '  ,choc najzupelniej nie wiem jak wytlumaczyc to wrazenie bez komputera, ,pan amigos jes bohaterem danej sytuacji,czuje sie wspaniale w swoim kostiumie,w swojej roli,ma kolo siebie wielu adoratorow...,dalszej czesci,jakoby pierwsza wogole istniala,jakobym wogole ja zapamietala,dalsza czesc byla nad wyraz wyjatkowa,to ja ,ja bylam tam bohaterka numer 1 kolo najwazniejszego goscia,zatem moja adoracja byla najbardziej widoczna,najbardziej zachwycajaca,zreszta  tak staralam sie od poczatku wypasc,po tym wszytkim poczulam wreszcie silne ramiona,silnego mezczyzny i opadlam bez sil...a tymczasem ,pomalutku znow do klikania..



zo

oddemiga 's avonds uit te schrijven van onze manier van het maken vande liefde

helemaal niets van de gewoonten die we niet horen deze hectische lawaai
al het oude gewoon stil
en vergeten we over een bestaan ​​aan wat was
zonder pretentie, zonder de pittoreske schilderijen
uiterst jezelf om dit streven wij ernaar in actie
  bevinden we ons verliefd worden in de avond

Josno.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz