sobota, 25 czerwca 2011

Milosc heh milosc.




Milosc  heh milosc...


Skolidowaly sie dni w ziemskie interreakcje ludzkie
i ludzkich tlumaczen,  bzdurnych absurbacji i znaczen
po bezlitosne gesty i slowa...




Heh od nowa, od nowa, milosc od nowa!
niechaj ujawni zródla wytrwale
swoich uczuc i dzialan w chwale!
Koniec z poczatkiem sie znaczy,
któz milosc w cierpieniu tlumaczy!

Nie karz mnie karac za omdlale znaki
i kroków bladzacych w mgle sie miotajac
bez wszelkich promieni w szarosci zadumy,
nie karz mnie tonac po dni swe ostatki...

Alez zamieni mnie slad wiecznej radosci,
co krazy skowronkiem nad szaroscia ziemi
i ja przebija w zywota istnieniu
po tysiackrotne istnienie milosci!!!

Zycie jakze wielkim nas czerpie strumieniem
i z siebie wykrzesza uczuc poklady,
raz madrze, raz w glupocie na braki skazuje
z  czlowieka  z nicosci  w dni ulotne wpatruje.
Niechaj juz sam los i ówczesny  zywot
 odmienia w milosci   i zgode buduje!




Josno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz