poniedziałek, 6 kwietnia 2015

''Miłość to dwa ser­ca połączo­ne skrzydłami wspólnych marzeń w wędrówce przez życie ku wieczności.''

Za długo zwlekałam..choć być może ten czas był potrzebny na otarcie łez,na zaistnienie nowych świeższych sił i myśli.
Prosiłam mego anioła o wsparcie,nawet o to,by zabrał swoich pomocników..razem razniej przecież,byc może jeden coś drugiemu podpowie czego ja mogłabym niezrozumiec,tych znaków,które podsyłane nam sa pod nogi..  My jednak nie patrzymy pod nogi,
unosimy wysoko głowy. Ja unoszę,ale nie na wysokośc ludzkich oczu,umoszę wyżej ku niebu,wypatruje mego Anioła.
Przesłałabym mu pocałunek..lekki wiosenny,w znaczeniu ludzkim..ufam.

 ,,..słyszę i widze Boga w rzeczach.w twarzach mężczyzn i kobiet..znajduję listy na ulicach pisane przez Boga.. i wiem,że jestem ważniejszy niż wszystko inne..''

Odkąd zaczęłam nosić kwarc różowy ujawniają się rzeczy,które ukazują moją wrażliwość,jeszcze bardziej niż jestem..ale tak bardziej obiektywnie,poprostu wypływają jedna po drugiej jakby się ujawniały skrywane głęboko w zakamarkach mego
serca przez wiele lat..Czy przynoszą ból? Może raczej zrozumienie,tak jakbym nagle była gotowa,by je zrozumieć, by nie oceniać,by pozwolić im zaistnieć i zaakceptować takimi jakimi są..by wraz ze zrozumieniem ,że odcisnęły one ślady we mnie i pozostaną już na zawsze,pozwolić im raz jeszcze ujrzeć światło dzienne,a potem pozolić im zwyczajnie odpłynąć..
Wtedy przyszło lekkie ukojenie,zroszenie,zmieszanie łez ze strugami drobniutkiego deszczu. Żałujemy wtedy,że ten deszcz nie leje strugami,mógłby nas zmoczyć,zmyć te ślady i znieczulić cały smutek...a jednak jesteśmy gotowi,by przyjąć,pozwolić i zaakceptować. I iść dalej.
Bo nasze życie jest wędrówką.



''On-beztroski,radosny,wszędzie dostrzega ciepło i jasność porannego Słońca..
 Ona- ciagle zatroskana,zagubiona,opuszczona,nie widzi blasku Księżyca o zmierzchu..
 Oni- nierozłączni razem patrzący na rzeczywistość,dopełniający się nieustannie..
(Uśmiech i Łza- niewidoczni towarzysze wędrówki po zakolach nieznanego losu..)

poniedziałek, 29 grudnia 2014

''Ja zwyczaj­nie chcę, żeby ktoś umieścił mnie w swoich pla­nach. na nie­dzielę. na weekend. na życie. '' Fajny ktoś tylko dla mnie :) MYŚL


''Het plan was anders.
Deze affaire was eenvoudig en niet erg ingewikkeld te zijn.
leven verweven draden en maakte hem een doolhof,
en we in plaats daarvan een manier om erachter te komen,
vonden we de ingang naar ons hart.
En niets is hetzelfde.''


-Czasem mam ochotę uciec. Pier.. to wszystko,tą walkę o życie.
 Nie pierwszy raz  słyszę te slowa z ust mojej przyjaciółki.Nawet nie wiem juz co mam jej mówić. Milczeć też nie mogę,bo patrzy na mnie tymi pięknymi oczyma i oczekuje słów otuchy,instrukcji co ma dalej robić.
-Jestem taka samotna.- ciągnie dalej.
Sięgam po kieliszek wina,na wpół juz opróżniony.Widocznie napój ten podziałał melancholinie na moją przyjaciółkę.
-Przecież masz mnie słońce.  Uśmiecham się,by dodać jej otuchy. Nie jest łatwo,gdy człowiek jest totalnie rozbity. Trzeba uważać co powiedzieć,być ostrożnym.
-Asiu czy z toba mogę mieć dzieci? kochać sie do białego rana i przytulać przy porannej kawie?
Wybuchła śmiechem,a ja razem z nią.
-No,no.. haha niezły scenariusz haaha.. Nie mogę ci tego zapewnić..haha,ale zawsze,zawsze będę przy tobie i będę cie rozweselać.
-Wiesz?
-wiem..- skinęłam,wiedziałam naprawdę.
-tak bardzo tęsknię za nim...jakbym nie mogła oddychać,taki ból..
I znowu ta tęsknota. Znowu się pojawia,tęsknota za miłością,samotność każdego wieczoru,nieprzespane noce,płacz pod prysznicem,i znowu samotność o poranku.
-Tylko nie rycz.Zaraz idziemy na spacer! Jak ty zaczniesz ryczeć to ja też.I co wtedy? dwie rozryczane 30 latki z rozmazanym makijażem.Wtedy to upodobnimy się do czarownic.
I odstraszymy fajnych facetów.

-haha.I znowu śmiejemy się do rozpuku.Przytulam moje kochane słońce. Rozumiem jej ból,samotność,wszystkie to mamy,gdy nasze życie stoi na rozdrożu,gdy stoi przed nami dylemat podjęcia ważnych dcyzji:co dalej?jaką drogę wybrać?skąd wziąść na to siły?
-Sluchaj słońce,są ostatnie dni roku. I bardzo dobrze! bardzo dobrze! to był trudny rok i dla mnie i dla ciebie.pamietasz jak ty mi dodawałaś otuchy,jak mnie opieprzałaś! Zawsze byłaś silniejsza!!
Obiecuję ci,przysięgam,że rozpoczniemy Nowy Rok z wielkim hukiem!I wszystko się odmieni!Koniec z samotnością! koniec z tęsknotą! Konieeccc!!!
-Dobra ,nie drzyj się tak! Uszy mnie bolą!
Roześmiałam się.Jak dobrze,żę ją mam.Zrobię to,choćby dla niej!

Ja zwyczaj­nie chcę, żeby ktoś umieścił mnie w swoich pla­nach. na nie­dzielę. na weekend. na życie. 
MYŚL

''Plan był in­ny. 
Ten ro­mans miał być pros­ty i mało skomplikowany.
życie poplątało wątki i uczy­niło z niego labirynt,
a my za­miast zna­leźć drogę do wyjścia, 
zna­leźliśmy wejście do naszych serc. 
I już nic nie jest ta­kie samo. ''cytat autor nieznany





niedziela, 23 listopada 2014

Wiem, że mieszkasz we mnie. Widzę Cię w sobie - przejawiasz się we mnie tym wszystkim, czemu mogę zaufać - rytmom, przypływom i odpływom, pulsowaniu i zanikaniu

Przygladam sie listopadowym dniom. Od paru tygodni zyje w ciemnosci. I to doslownie.Po piatej wychodze z domu,juz wtedy slysze jak spiewaja ptaki,
Poznalam ich miejsca,wiem,gdzie mnie przywitaja.Jeszcze o tej porze nie ma wielkich wichur,wiec slychac je bardzo wyraznie.Zwalniam wtedy i bardziej sie wsluchuje.Chyba nie ma znaczenia jaka jest pora roku,ptaki zawsze pieknie spiewaja.Kiedy my jeszcze spimy,one juz dawno swiergola. Zawsze napawaja mnie pozytywnie do calego dnia.Jednak nie codzien je spotykam.
Wracam do domu przed 18.
Przez wielkie okna zakladu widze kiedy wstaje dzien. O 8:30 slonce jest juz wysoko na niebie. Cudownie wtedy grzeje przez szyby,pomazane i brudne,oblepione od kurzu.I praca.Czasem latwiej,
udaje nam sie zaakceptowac wiele rzeczy,które na pierwszy rzut sa bardzo trudne do zrobienia. Pózniej zauważamy,że bylo to częścią jakiegoś planu.Byc może na chwilke,ale zawsze miał nas czegoś nauczyć.Tak mijają dni. Na szczęście mogę jeszcze po godzinach posiedzieć na lekcjach,ugotować coś pysznego i odsypiać w weekend. Jeszcze funkcjonuje,przytulam dzieci,przeczytam rozdział książki,podyskutuję z córcią,poglaszczę psa..
Dziś spogladam na mój dom.Wygląda całkiem niezle,pomimo braku czasu na jego dopieszczanie.
Moglabym pomyśleć nad dodatkami,by coś zmienić.Właśnie jestem po przeglądaniu blogów z dekoracjami wnętrz. Rozmarzyłam się. Własny gabinet z oknem na gwiezdzistą noc,puszysty dywanik i blask świec,muzyka relaksująca w tle z super sprzętu,własne obrazy powieszane nad krętymi schodami po samą górę,wielki zapełniony szkicownik,uśmiechnięte buzie dzieciaków..
Kuszaca wanna z masażem i powieszone woreczki(uszyte przez moja mamę)pełne kwiatów lawendy.
Tak mogłabym pracować nad rozpieszczaniem siebie przez życie i odpoczywać po całym tygodniu pracy. :) A jutro poniedziałek,oby pozytywnie :)

Wiem, że mieszkasz we mnie. Widzę Cię w sobie - przejawiasz się we mnie tym wszystkim, czemu mogę zaufać - rytmom, przypływom i odpływom, pulsowaniu i zanikaniu. Należę do słońca i księżyca, bowiem należę do Ciebie, należę do świata roślin i zwierząt, bowiem należę do Ciebie. Kiedy księżyc co miesiąc porusza we mnie krew, wiem, że jestem Twoja, że zaprosiłeś mnie do swego stołu, by skosztować smaku życia. Kiedy każdej jesieni moje ciało okrągleje i przybiera, staje się jak dzika gęś, jak sarna, których ciało więcej wie o naturze świata niż najmądrzejszy z ludzi. Obdarzasz mnie wielką siłą, żeby przetrwać noc<<.
Olga Tokarczuk (z książki Dom dzienny, dom nocny)

niedziela, 16 listopada 2014

''Zanurzac,zanurzac sie W ogrody Rudej jesieni..''


pod rozczochranymi trawami pokryty brzeg
brzezgiem tym szlam mimo woli
mimo huczacego wiatru jak w bezdennych 
wodach zagluszal swe wolanie
jedyne o czym mysle to to ze
nikt juz nie pamieta  o legendarnym zeglarzu
ktory nauczyl sie wsluchiwac w pragnienia wiatru
i z nim zeglowal po bezkresnych wodach
pozwolil by on go unosil kolysal
nigdy z nim nie walczyl a wrecz zaprzyjaznil
to on ukazywal mu drogi ktore chcial ujrzec
dzieki temu dotarl do finalu swojej ukochanej podrozy
nigdy by tego nie dokonal bez pomocy i nawolywan wiatru
...


Wsluchuje sie wiec dzis ale ten wiatr wiruje liscmi i trzesie galeziami,
nic dziwnego,jesienia bardzo lubi szalec.
Dlatego go nie lubimy ,owiewa nas i daje zimno.
Uswiadamia mnie, ze kazda droga ktora wybierzemy powinna byc dobra,
 czy jest dobra dla nas,gdy wiatr na niej wieje od wiekow taki sam,
niezaleznie od tego, gdzie sie znajdujemy.
Wiatr jest taki sam, choc dla kazdej istoty zupelnie inny, bo spotykamy go na roznych drogach zycia.Kiedy nam dobrze wcale nie zwracamy na niego uwagi..kiedy zle rozwiewa on i rozwala wszystko,nawet te nasze male sprawki,wtedy chowamy sie w naszym domach i otulamy cieplymi kocami, rozmyslamy nad rozwiazaniami..wlasnie wtedy dostrzegamy jego przeslanie.Kolejna jesien w naszym zyciu i to wcale nie chodzi o wiek,jesien owiana kolorami,ale chlodzi juz nasze dni,ile jesieni przezywamy w ciagu roku?zmartwien,problemow,smutkow,ze szaro i ciemno,nie tylko w dzien..Tak wlasnie mysle o tej jesieni,kiedy marzne juz,poszukujac ostatkow energi slonecznej i usmiechow.I ten wiatr, z ktorym wcale nie chce sie zaprzyjazniac,wole by zwyczajnie zniknal.Gdybym mogla wybierac,mieszkalabym w cieplejszym klimacie,bez czapek i rekawiczek. Teraz biegne na gorace kakao.Z przyjemnosia wczytuje sie w kolejne rozdzialy ''Botaniki Duszy''.Przyjemnosci wiec wiecej i wiecej pragne zyczyc sobie i wszystkim naokolo.

"W przyrodzie odnajdź siebie i bądź jak to drzewo:obsypane kwieciem na wiosnę i rodzące owoce na jesieni. Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo".
Ewangelia wg św. Łukasza 6,44


Jak nie kochać jesieni...

Jak nie kochać jesieni, jej babiego lata,
Liści niesionych wiatrem, w rytm deszczu tańczących.
Ptaków, co przed podróżą na drzewach usiadły,
Czekając na swych braci, za morze lecących.

Jak nie kochać jesieni, jej barw purpurowych,
Szarych, żółtych, czerwonych, srebrnych, szczerozłotych.
Gdy białą mgłą otuli zachodzący księżyc,
Kojąc w twym słabym sercu, codzienne zgryzoty.

Jak nie kochać jesieni, smutnej, zatroskanej,
Pełnej tęsknoty za tym, co już nie powróci.
Chryzantemy pobieli, dla tych, których nie ma.
Szronem łąki maluje, ukoi, zasmuci.

Jak nie kochać jesieni, siostry listopada,
Tego, co królowanie blaskiem świec rozpocznie.
I w swoim majestacie uczy nas pokory.
Bez słowa na cmentarze wzywa nas corocznie.
Tadeusz Wywrocki 

czwartek, 7 sierpnia 2014

Głośniej niźli w rozmowach Bóg przemawia w ciszy, I kto w sercu ucichnie,zaraz go uslyszy. A.Mickiewicz





Drugi dzien milczenia
do czego  on mial nas zaprowadzic?
do wiekszej tesknoty ..
tesknoty za miloscia..
radosc  wnosi nam ufnosc do serca ,
ufnosc i wiare..
moze tylko mniej spimy,
skupiamy sie na tym co tu i teraz.
z ufnoscia i wiara w sercu.
Ona jest, wiec przyjdzie,  przyjdzie napewno milosc.

Dzis choc wiele wypowiadam slów, 
moje milczenie sie poglebia.
Skupiam sie dzis na malowaniu,maluje dzis czwarta czakre  serca.
Slucham  muzyki,jem dietetyczna salatke. W miedzyczasie idziemy  z siostra na przejazdzke rowerowa.
 Po drodze robimy zakupy.
Tesknie za dziecmi. Na szczescie wracaja juz za tydzien. Tak tu cicho bez nich.
Niedlugo wszystko wroci do normy. Zacznie do szkola, nowe obowiazki.
 Powoli  odzyskuje kontrole ,wiec Jestesmy na dobrej drodze.
  




 Tweede dag van stilte. :)
Wat hij had om ons te leiden? 
tot meer verlangen .. 
verlangen naar liefde .. 
Vertrouwen brengt ons vreugde aan het hart, 
vertrouwen en geloof .. 
mag alleen minder we slapen, 
richten we ons op het hier en nu. 
met vertrouwen en het geloof in het hart. 
Ze is, dus kom, zeker kom liefde. 
Vandaag de dag, hoewel velen spreken van een woord, 
mijn stilte verdiept. 
Ik concentreer me op het schilderen van vandaag 
, Verf vandaag de vierde chakra van het hart. 
Ik luister naar muziek, eten een dieet salade. In de tussentijd, laten we gaan voor een ritje met de zus van fietsen. Langs de manier waarop we winkelen. 
Ik mis de kinderen. Gelukkig zijn terug voor een week al gaan. Hier zo stil zonder hen. 
Binnenkort zullen alles terug naar normaal. 
Begint naar school, andere taken. 
  Ik langzaam herwint controle, dus we zijn op de goede weg. :)


środa, 6 sierpnia 2014

,,Prawdziwy wzrost świata odbywa się w ciszy i w milczeniu, w głębi i samotności. Jerzy Zawieyski (1902-1969) "


Eerste dag van de stilte. Iemand zei, Want stilte is 
de balans zelf. Tot slot, de stilte is controle 
emoties en gedachten. 
Silence toont respect voor alles wat ons omringt, 
aan de andere persoon. 
Respect en een deel van wat we geven milieu. 
Stilte is een teken van wijsheid, een diepere kennis van de toespraak 
soms overbodig is, als de acties spreken luider dan woorden. 
Wijs mens weet en niet de domheid te bespreken, omdat 
Het leidt slechts tot de dolende mens, om te verliezen 
  in, om pijn en lijden te veroorzaken. 
Dus beter niets zeggen, om zo jezelf te luisteren, te kijken 
vanuit het oogpunt van de waarnemer, hetgeen belangrijk en wat niet. 
Wat we zouden willen veranderen, wat verder te gaan. Het is daarom belangrijk dat de 
dat door middel van stilte na te denken over het, op onze 
een dieper bestaan ​​op deze aarde en in deze plaats. 

Waarom dan, de eerste dag van de stilte? 
Voor mij is de stilte altijd eenzaamheid. 
eenzaamheid, want zonder de aanwezigheid van een andere persoon, zonder met haar te communiceren. 

Gevoel, die zich realiseert dat ieder schepsel op deze aarde heeft . Als stil, worden we de waarnemers, 
praten we niet over gevoelens, blijven we alleen met elkaar, leren we van zijn gevoelens. 
We leren om zichzelf te associëren met elkaar, tolereren hun voordelen en nadelen. 
Realiseren dat sommige dingen over onszelf dat we verlangen. 
We proberen elkaar te begrijpen. Hiervoor hoeft alleen maar een adem. 
Eerste dag van de stilte: 
dag zonder liefde, 
het zou moeten zijn, om de leegte te ademen, maar het gevoel van het 
verschenen: nog groter dan voorheen. Omdat, als we niet te maken hebben 
ineens zo enorm missen, vinden we dat zonder het 
we bestaan​​. Daarom ademen en ik voel me heel zelf. 
Dan komt ze, als ik het gevoel zal zeker terugkomen. 
Kom naar de deur, ringen, glimlach ergens op onze 
manier.  bleek al snel. Dit is het eerste wat in ons 
stilte. Liefde. Het is belangrijk. hij realiseert zich 
diep gevoel van liefde. 
Laten we verder gaan. Met elke adem van liefde voel ik duidelijk 
wat is aangesloten. En ga zo maar door. Vreugde. de vreugde van het samenspel 
met liefde. Gevoel liefde maakt je voelt de vreugde 
bestaan​​, de vreugde van het creëren van elke dag, want ons hart 
  verheugt. En we kijken naar alles wat we doen. 
Want plotseling vinden we dat we ons alleen richten op die dingen, 
die ons vreugde. Dus vreugde. 
Het ontdekken van de vreugde van de liefde door de stilte. 
Hij realiseert zich dat gevoel op een natuurlijke manier. 
We kunnen deze titel: Ik en mijn liefde in vreugde elke dag. 
Ja of op een heel andere manier handig voor ons. 
Wat  zal morgen van zwijgen te brengen?



Pierwszy dzien milczenia. Ktos powiedzial,Ze milczenie oznacza
rownowage w sobie. Wreszcie milczenie jest kontrola nad
emocjami i myslami.
Milczenie ukazuje szacunek do wszystkiego co nas otacza,
do drugiej osoby.Szacunek i czesc jaka oddajemy otoczeniu.
Milczenie jest oznaka madrosci,glebszej wiedzy tego,ze mowa
jest czasem zbedna,ze czyny licza sie bardziej niz slowa.
Czlowiek rozumny wie,iz nie dyskutuje sie z glupota,bo
doprowadza ona jedynie do bladzenia czlowieka,do utracenia
sie w niej,do cierpienia i zadawania bólu.
Zatem lepiej pomilczec,tak,by wsluchac sie w siebie,spojrzec
z perspektywy obserwatora,co jest dla nas wazne,a co nie.
Co chcielibysmy zmienic,do czego dalej isc. Wazne jest zatem to,by
by poprzez milczenie zastanowic sie nad samym soba,nad naszym
glebszym istnieniem na tej ziemi i w tym miejscu.
 

http://youtu.be/gXKLnDNYEzs

Dlaczego zatem pierwszy dzien milczenia?
Dla mnie milczenie zawsze bylo samotnoscia.
samotnoscia,bo bez przebywania z druga osoba,bez komunikowania sie z nia.
Uczuciem,ktory uswiadamia,ze kazda istota na tej ziemi ma inne
potrzeby,pragnienia.Jesli milczymy,stajemy sie obserwatorami,
nie mowimy o uczuciach,pozostajemy sami ze soba,uczymy sie swoich uczuc.
Uczymy sie obcowac sami ze soba,tolerowac swoje wady i zalety.
Uswiadomienie sobie paru rzeczy o nas samych, tego czego pragniemy.
Staramy sie zrozumiec siebie. Do tego wlasnie potrzebny jest oddech.
Pierwszy dzien milczenia:
dzien bez milosci,
tak mialo byc,by pooddychac pustka ,ale uczucie jej
pojawilo sie jeszcze wieksze niz dotychczas. Bo jak nie obcujemy
nagle tak ogromnie tesknimy,zauwazamy,ze bez niej nie
chcemy istniec. Oddychamy zatem i odczuwamy ja calym soba.
Wtedy ona przyjdzie,jesli ja czujemy,przyjdzie napewno.
Zapuka do drzwi,zadzwoni,usmiechnie sie gdzies na naszej
drodze. Objawi sie szybko. To pierwsza rzecz w naszym
milczeniu. Milosc. To wazne. Uswiadamiamy sobie
glebokie uczucie MILOSCI.
Przejdzmy dalej. Przy kazdym oddechu milosci odczuwam wyraznie
z czym jest zwiazana. A wiec dalej. Radosc. Radosc wspolgra
z miloscia. Uczucie milosci sprawia,ze odczuwamy radosc
istnienia,radosc tworzenia kazdego dnia,bo nasze serce
sie raduje. I my sie cieszymy we wszystkim,co robimy.
Bo nagle zauwazamy,ze skupiamy sie tylko na tych rzeczach,
ktore sprawiaja nam radosc. Wiec Radosc.
Odkrywamy radosc w milosci poprzez milczenie.
Uswiadamiamy sobie to uczucie w naturalny sposób.
Mozemy to zatytuowac : ) ,,Ja i moja milosc w radosci kazdego dnia.,,
Tak lub w zupelnie inny dogodny dla nas sposób.
Do czego  jutro doprowadzi nas milczenie?

wtorek, 5 sierpnia 2014

Ziemia i ja - z jednego jestesmy Ducha. wodz Indian New Perce

"W człowieku spotykają się niebo i ziemia. Jak ziarnko piasku otoczone jest przestrzenią, tak nasza rzeczywistość pogrążona jest w wiecznej nieskończoności, pełnej blasku, mocy i czystości. Johann G. Herder "



Para qué vivir tan separados
si la tierra nos quiere juntar,
si este mundo es uno y para todos
todos juntos vamos a vivir.





aarde. moeder van alle levenden. zij was het 
leert respect voor het leven, voedt en beschermt. 
Waarom vandaag over haar? 
omdat alles leidt ons naar het begin, waar we geboren zijn, zal er rust in haar armen. Alleen de wind zal de verhalen zingen en doorgeven aan onze kinderen. 
Indianen. Hun warme bloed en de kennis. Niemand kent de moeder aarde als Indiaanse stam.
Zij kennen de waarheid van het leven. dat de aarde en de mens is een geest. Het heeft alle Elemental wereld: vuur, water, lucht en aarde. 
Ik zeg dit om te kunnen mijn lieve vriend te begroeten. Vriend van warme bloed en onverzadigbare geest. 
Toen hem werd gevraagd over de wijsheid van vandaag zegt: 
,, Moeten geloven in dromen, niet ophouden te geloven, droomde gisteren, vandaag zie ik mijn droom voor mijn ogen.,,  
Wilt u zelfs rally antwoorden dat, niet ophouden te geloven? geloof met heel je hart? zodat de rode bloed kookt en gaat naar de hartstochten? Wat heb je zien en te doen in het leven? 
 leven geef je deze passie, omdat het je gelukkig maakt. Het geeft je blij en vreugde in de drukte  van elke dag. Omdat zeker je moet leven.  Leven in blij. 
 Je nodig hebt om goed te leven. Je moet je best doen om te leven in harmonie met elkaar, omgaan met de natuur en de aarde. bereikt de mooiste dromen, want het leven is kort. Daarom je nodig hebt om het allemaal de beste te geven.

http://youtu.be/1dl0KnyAAG8

maar terug te gaan naar het aarde
we zijn allemaal gelijk,
We hebben andere elementen, maar we zijn kinderen van de aarde.
Vreemd is dat de aantrekkingskracht van de tijd, bloed koken en bonzend hart minuut na minuut, dag na dag. Harder en sneller.
als drums. hoor je? dat uw hart zijn veeleisende droom vorm krijgt.
Zelfs als je rende naar, zullen ze je overal vinden.
Geliefden, wat ik wil zeggen?
Kijk uit het raam. Aarde, onze plaats, die ons leert om respect en leven aan alles. We hebben hier eigen tijd. is iets belangrijker?
dan ons leven? onze dromen? onze familie? Gaat dan henen .. dus hou het allerbeste.



Ziemia.  matka wszystkiego zycia. To ona.
Uczy szacunku do zycia,karmi,ochrania.
Dlaczego dzis o niej?
Poniewaz wszystko prowadzi nas do poczatku ,tam gdzie sie narodzilismy,tam spoczniemy,w jej ramionach. Tylko wiatr bedzie spiewal  historie i przekazywal naszym dzieciom.
Indianie. Ich goraca krew i wiedza. Nikt nie zna  matki ziemi tak jak plemie indianskie.
To oni  znaja prawde zycia. To  ze ziemia i czlowiek z jednego sa ducha. Posiada wszystkie zywioly swiata: ogien,wode,powietrze i ziemia.
Wspominam dzis o tym,by pozdrowic mojego kochanego przyjaciela. Przyjaciela z goraca krwia i niezaspokojonym duchem.
Zapytany o dzisiejsza madrosc odpowiada:
,,warto wierzyc w marzenia, nie wolno przestawac wierzyc, wczoraj marzylem, dzis widze moje marzenie przed oczyma.,,
Czy chcesz wiec jeszcze odpowiedzi,ze nie wolno przestawac wierzyc? wierzyc z calego serca? tak,ze krew
wrze i prowadzi do namietnosci? Co wtedy ty widzisz i robisz w zyciu?
 Ty poddajesz sie  tej pasji,bo ona cie uszczesliwia. Daje ci radosc i wytchnienie w tej bieganinie kazdego dnia. Bo przeciez trzeba zyc. Trzeba zyc dobrze. Trzeba robic najlepiej,zyc w zgodzie ze soba ,wspolgrac z natura i z ziemia.  Siegac po najpiekniejsze marzenia, bo zycie jest krotkie. Dlatego trzeba dac z siebie wszystko,co najlepsze.
Ale wracajac do ziemi.
Wszyscy jestesmy podobni do siebie,
Mamy inne zywioly,ale jestemy dziecmi tej ziemi.
Dziwne jest to,ze przyciagamy sie razem,krew wrze a serce dudni minuta po minucie,dzien po dniu. Coraz mocniej i szybciej.
Jak bebny. Slyszysz czasem? to wasze serca domagaja sie spelnienia marzen,chocbyscie uciekali, one znajda was wszedzie.
Kochani,co  chce powiedziec?
Spojrzcie przez okno. Ziemia,nasze miejsce,ktore uczy nas szacunku i zycia do wszystkiego. Mamy tutaj wlasny czas. Czy wazne jest cos wiecej?
Niz nasze zycie? nasze marzenia? nasza rodzina? Idzcie wiec.. miejcie wszystko co najlepsze I cieszcie sie.

Przyslowie indianskie
,,Bądź wytrwały i bez przerwy potrząsaj drzewem, a zawsze z niego coś spadnie.,,






Nie pozwól dniowi wczorajszemu zająć zbyt dużo dnia
dzisiejszego.”


- Przysłowie Indian Cherokee