wtorek, 23 października 2012

Paulo Coehlo ''...samych siebie poznajemy tylko wtedy, kiedy możemy się przejrzeć w oczach innych ludzi.''

Jestem,choc troche nadal roztrzesiona.Powoli jednak wracam do rzeczywistosci,do mojej rzeczywistosci, ktora dla pozostalych tak czy owak pozostaje fruwaniem w chmurach. Otoz nie potrzeba mi rowera,by unosic sie kilka centymetrow nad ziemia,ba ,nie musze latac samolotem,by dostrzec co mam nad glowa. Tak zawsze dociera do mnie to,co chce przyjac,to,co akceptuje,to co mi sie podoba,co fascynuje,co wprawia w stan radosci..Otoz wiem,ze ile ludzi na swiecie,tyle pomyslow,zdan,roznorodnych opini.. Nie moim zadaniem jest wszystkich rozumiec,akceptowac,tolerowac.Nawet nie mam takiego zamiaru. O dziwo,spotykam naprawde fascynujacych ,radosnych ludzi wokol siebie. To mnie tak zachwyca. To tak,jakby ludzie nawzajem sie uzupelniali. Ktos jest bardziej otwarty,ktos ma wewnetrzne blokady,poszukuje lub pozostaje w swojej otoczce,ktos kto byl dla pozostalych uprzejmy nagle staje sie rozdrazniony,i wlasnie osoba,ktora pozostawala w cieniu nagle uswiadamia mu,ze cos jest nie tak.. Jedno jest pewne,nic mnie juz nie zdziwi na tym swiecie..ba za wyjatkiem wspanialych gestow jakie czlowiek w sobie skrywa,i ktorych tak bardzo broni sie uzywac.. za wyjatkiem cudow,ktore tworzy natura,.Ba,a przeciez czlowiek nalezy do natury,do przyrody,bez niej nie moglby wspolistniec na tym swiecie. Coz zatem nam pozostaje? Obserwowac? uczyc sie tego,do czego dazymy? szczescia w danej chwili..a czlowiek jest istota stadna..moze byc szczesliwy tylko wsrod innych ludzi..zatem zycze sobie,moim kochanym  najblizszym i wszystkim wam, byscie na swojej drodze mieli cudownych przyjaciol,ludzi,ktorzy nie tylko wiele krzycza..ale takich,ktorzy spojrza w oczy i powiedza: rozumiem,lub takich ,ktorzy rozsmiesza,gdy widza smutna mine,takich,ktorzy z daleka krzycza: czesc,takich,ktorzy wnosza wiele radosci w ludzkie zycie.. Wtedy kazdy dzien jest weselszy,radosniejszy,szczesliwszy! Toch?


sobota, 6 października 2012

´´Moja radosc,zal,nadzieja,milosc,Wszystkie w jednym kole sie kreca.´´E.Waller

Czasami zaluje,ze ujawnilam sie na blogerze.Wiele osob mnie zna,kojarzy..Nie jest wiec mozliwe,by po ujawnianiu swoich mysli w eterze,wszyscy mnie akecptowali,wszyscy zgadzali sie z moimi ,badz co badz,wciaz zmiennymi odczuciami..Nie jest to mozliwe,tak samo,jak mozliwe nie jest to,by posrod wszystkich tych osob,kazda uwielbiala ,no chocby budyn waniliowy z sokiem porzeczkowym.. Ja uwielbiam,gdyz przypomina mi dziecinstwo..
Dlatego wlasnie,nie moge ujawniac wielu rzeczy zbyt osobistych,choc przydaloby sie zwyklawe wyrzucenie z siebie emocji, nawet przez wypisanie ich.. A pisanie tu wlasnie jest moja odskocznia,oddechem,pamietnikiem,ulga w codziennosci..


´´Moja radosc,zal,nadzieja,milosc ,Wszystkie w jednym kole sie kreca.´´ Edmund Waller


Dzis cos,co mnie poruszylo,wznioslo na wyzyny,co ukazalo inny wymiar swiata,zlota jutrzenke za oknem,dzis to mnie rozwalilo na miliony strzepkow,na miliony malutkich energetycznych strzepkow mnie samej..Najgorsze,ze nie mam ochoty wcale ich pozbierac.. I stoje tak na tym wierzcholku..I z jednej strony widze swe cele,zadania,marzenia..a na okolo tego mnostwo strzepkow mnie samej wibrujacej poza dostrzegalnosc swiata,nie rozbitej,nie smutnej,raczej roztrzesionej.. Otoz ja zwykla dziewczyna,jestem w punkcie takim,ze oto cos dzieje sie bez mojego udzialu. Mimo,ze nie podoba sie to nikomu,mimo to ,ja nie mam na to najmniejszego wplywu ,co badz nie mam ochoty miec,jakby przeznaczenie sie wypelnialo.. I mimo tego,ze otoczenie nie poznaje mnie,nie rozumie i czasem zasmucam wszystkich,pod dzisiejszym zdziwieniem i rozzaleniem ich,odkrywam glebokie zrozumienie,ktore juz wkrotce nastapi..I to mnie tak zadziwia..
Nie potrafie juz zatrzymac tego kola,jestem radosna,szczesliwa,nie chce sie tlumic..
Czy mam za to przepraszac´}

wtorek, 25 września 2012

Wywrotki..


Mali wyjechali,postanowilam szybciutko wykorzystac ten czas na cos tworczego i wartosciowego..
Niewiele jednak jest w stanie pobudzic moje wszystkie zmysly ,wywolujac reakcje bezceremonialnej istoty owego przeswiadczenia  o zyciu czlowieka w tej danej chwili.
O wielu chwilach tak po prostu nie mysle,na wiele nie zwrcam uwagi,ze niby wazne to co przyjmowac chce.. I szukam wlasnej drogi lub moze wlasciwie juz odpuscilam to cale szukanie,bo doszlam do wniosku,ze moje przeznaczenie sie wypelnia. Jedyne co wabi to natchnienie.. natchnienie madroscia wzbudza w mnie niesamowite doznania, ze wlasnie tak mialo to byc.. o czym nie moglam nawet pomyslec. ;)








Powiedzialabym wywrotki,choc moze wlasciwie chodzi mi o zwyczajowe czterokolkowe  wrotki,na ktorych zdieralam kolana i stopy,niewiele czasu pozniej byly rolki.Pedzilam przed siebie,przemiezalam kolejne zakrety i bylam tak szczesliwa,kiedy wiatr platal mi wlosy. Dzis to powraca. Mowie  wiec: Trwaj chwilo!



I toast oczywiscie: za spelnienie  kazdej chwili!


wtorek, 18 września 2012

Vedic art , popoludniowe leniuchowanie..

Tak jest ,leniuchuje dzis popoludniu,popijam kawe,zajadam ciastka i w miedzy czasie bawie sie w malowanie Vedic art, w malarstwo intuicyjne. Niewiele wiem o malowaniu,wlasciwie nic,wykorzystuje jednak farby pastelowe mojego syna,ktory lubi malowac( i caly osprzet sobie zakupil za wlasne kieszonkowe). Przyznam szczerze ,ze wole kreski olowkowe lub weglikiem.  W Vedic Art  ujelo mnie jednak to,by malowac bez zastanawiania sie nad kolejnym ruchem reki i mazaniem kresek,a wiec..niech to..
malujmy zamykajac oczy..


1-a moja proba malowania sercem nazwana ''amazing world''.
..



18.09.2012

.a na koniec  jak zwykle  ulubione refleksje,ktore  nie wiadomo kiedy i skad ,tak poprostu   sie  pojawiaja:''Znow tyle dni przeminelo,nieodzownie pozostaly ukochanym tchnieniem wiatru,znow wrzesien,nadzwyczajne mysli zmieniaja kolory,ukryte pod        zwyczajnoscia  chwil, chcialoby sie powiedziec; Tak! Tak!  bo serce wyrywa sie oszalale,mimo wszystko,lecz jakze tak? jakze tak mozna ?.. a dlaczego nie,pytasz..alez skolotalo sie serce,alez zagotowala krew,alez nabrzmialy i bardziej czerwone usta sie staly... coz wiec powiesz na to?...obsyp ja liscmi zyjacymi jeszcze,chwyc za dlon,tancz,pragnij , bierz...'' Josno.

niedziela, 9 września 2012

Nie wolno!!!


''  Hier begint de reis, half geworteld in de aarde, half zwevend in de eindeloze lucht.
Hoe zou het zijn om de berg te zijn?''             Leza Lowitz





Nie wolno mi: narzekac,opuszczac czola ze zmeczenia i znuzenia,bladzic wsrod skolotanych mysli, patrzyc obojetnym wzrokiem, machac na wszystko reka, nie jesc, nie spac, udawac   ze nie slysze tego czy owego, przytakiwac ze jest oki, lezec ,lezec bez sil na jakiekolwiek czynnosci,chocby umycie zebow,pic drugiego browara z rzedu bez okazji ..nie wolno mi ! nie wolno! a jednak,kto zabroni? kto zapyta: hej mala co jest? wstawaj! bierz sie za obiad,idz na ciuchowe lowy! Wiec wstaje,umawiam sie z kolezanka,szalejemy na zakupach..Dawno sie tak nie ubawilam.. Pomalowalam wlosy,paznokcie,kupilam pare fajnych nowosci..i rozgladam sie, i wypatruje: Czego? wlasciwie  czego tak wypatruje? Czyzby dopadl mnie sens istnienia?
 Choc naokolo miliony ludzkich spraw,ile ludzi,tyle pomyslow,tyle charakterow i zdan...



http://youtu.be/MNas1pB94dY


piątek, 7 września 2012

milosc...

Zastanawiam sie jak to jest z ta miloscia? Dlaczego jest taka trudna? Dlaczego czasem zbyt latwa?
Dlaczego tyle nieodkrytych uczuc odslania? Co zrobic ,gdy niemozliwa? Co uczynic,gdy nieobecna jest,a oslania wszystko co czynimy,mowimy i robimy? Milosc... cholerna latawica..cholerna malpa..ktora skacze z serca na serce i rozrywa piersi.,.a my? coz my mozemy uczynic..ludzie,ludzie,ktorzy obawiaja sie dzialan,gestow,slow,ktorzy cofaja dlon w gescie przeproszenia,ktorzy odwracaja wzrok choc szklistym sie staje..Ewentualnie mozemy przyznac,ze milosc doslownie mozna o kant tylka rozbic,ze coz to jest milosc? czy cos wogole takiego istnieje?     Zatem mowie zupelnie spokojnie; tak,milosc istnieje.. i jest wszedzie.

środa, 5 września 2012


Jakos po polnocy,jakos przed pierwsza juz,w nocy.. ziewam  bezustannie,oczy zmeczone wypatrywaniem ledwo co odrozniaja ksztalty  dalej niz jakies metr od siebie..i znow ziewam..nie moge spac nic a nic,ani troche..a rano do pracy..
Odbylismy dzis 4 godzinny maraton walking,na dotlenienie,na pozwiedzanie okolic, na zachwyt nad kwitnacymi kwiatami  (jeszcze),latajacymi mewami,plynaca rzeczka i stojaca biernie woda w przepieknych parkowych stawach.. znow ziewam
poza tym..



''no offense
my ze soba czerpiemy przyjaznie
otuleni mga namietnosci
otuleni dotykiem ust
zapomnianym/zapominamy

na wszelkie namietnosci skladamy swe dlonie
swe czola chylimy
w gescie zapomnienia
w niestrudzonym dazeniu do swiata

gdyby dni byly rozkosza
i rozkosza zycie by pozostalo
gdyby nic nam nie brakowalo
nie wiedzielibysmy czym jest malo

a teraz po wszelakich wnioskach
teraz siebie szukamy
ja pozostaje soba w milczeniu
w tworzeniu radosci na tyle
na ile zdolam uniesc czolo

zapomniec nie zdolam lirycznych strun
i w nich nie moge pozostac obojetna
za zbyt szalony skwar ktory spieka usta
za lyk powietrza w plucach
ani przez moment          no offense  '' Josno.








''w  pamieci

herbaciane liscie popoludniowym zarem slonca
na zwyczajnym podmurze ususzone...

zawiniete nici nietrwale juz w dniach ognistych
plomieniami pokruszone..

i pergaminy zbrazowiale niczym nieopisane
 pozostaly nie poznane..

dmuchnal zapomniany wiatr tam gdzie zaczynamy
tam gdzie sie trudzimy
rozplynely sie liscie nici i niezapisane pergaminy..''   Josno.