piątek, 20 kwietnia 2012

The Abbey of Our Lady Koningshoeven Tilburg.

 Klasztor w Tilburgu, modlitwy,refleksje, sklepik z pamiatkami ,gdzie mozna zakupic od figurek aniolkow,po   wszystkich Swietych,kartki,ksiazeczki,rozance i wszystkie rodzaje  piwa; laboratorium,w ktorym pracuja nad receptura tegoz plynu, stare maszyny dawniej uzywane do pieczenia chleba, sam proces powstawania piwa,produkcja  butelek i pakowanie tegoz piwa, plantacje kwiatow chodowanych  na trawniki i ozdoby ulic w miesteczku,  wynajecie pokoi ,by odpoczac od codziennego zyciowego rozgardiaszu,to  glowne atrakcje,ktore udostepnia Klasztor The Abbey of Our Lady Koningshoeven w Tilburgu.




Historia monastycyzmu chrześcijańskiego sięga III wieku. W tym czasie, wierzący szli na pustyniach Egiptu, Palestyny ​​i Syrii , na wzór Chrystusa, aby poświęcić sie wyłącznie  modlitwie. W samotności pustelnika życia, Bóg był ich jedynym celem. Słowo "mnich" pochodzi od greckie "monachos ',' Tylko życie", który odnosi się do 'monos', 'a'. Mnich chce się skupić na jednym: Bóg.

W 1880 roku mnisi przybyli z Francji do Holandii,poniewaz sytuacja we Francji nie byla zbyt korzystna i klasztory byly zagrozone. Mnisi z Katsberg musieli opuscic kraj.
Benedykt Sebastian Wyart  w sąsiedztwie Tilburg, na terenie wsi Berkel-Enschot, znalazł to, czego szukał: kawałek wrzosu, z kilkoma  malymi gospodarstwami   i owczarniami.
Owczarnia została przekształcona na tymczasowy klasztor i w dniu 5 marca 1881 roku, po raz pierwszy  na Koningshoeven Eucharystii. To było utworzenie pierwszego klasztoru cystersów w Holandii od czasów reformacji. Powstanie protestantyzmu i rozwój północnej Holandii do niepodległego państwa, w wieku 16 i 17 oznaczalo koniec klasztorów. Do ich utrzymania, mnisi w Koningshoeven zaczeli odzyskkiwac jałowe wrzosowiska. Nalezalo znalezc rozwiazanie utrzymania sie, zwłaszcza że coraz więcej  przychodzilo kandydatów   i rekolekcje stały się trwałym fundamentem. Kiedy organizacja rolników nie byla w stanie zapewnić najbardziej podstawowe potrzeby utzrymania, postanowiła pierwsza przełożona, Nivardus Schweykart , aby rozpocząć budowe i produkcje malego browaru. Był to początek  holenderskiego browaru trapistów. Do dziś  jest głównym źródłem dochodów tegoz klasztoru.
Dla Wspolnoty Trappistow  typowe jest doswiadczenie milczenia oraz chec uproszczenia zycia.

   w 1881 był  pierwszym klasztorem  Trappistow w Holandii.


''Proeflokaal'',pokoj degustacja,gdzie mozna rozkoszowac sie degustacja  az 8 rodzajami piwa,
niezwykle kusi smakoszy i turystow ,ktorych latem tu nie brakuje.












 Benedykt Sebastian Wyart  zalozyciel klasztoru.


Miejsce cudownie urokliwe.


Modlitwa i praca
Według starożytnej tradycji, mnisi siedem razy spotykaja sie, aby razem modlić sie. Kulminacyjnym punktem modlitwy jest wspólnotowa Eucharystia.  Wspólny czas modlitwy pomaga mnichów utrzymywac caly dzien w modlitwie . Również czytanie duchowne "lectio divina", odgrywa ważną rolę. Są chwile, gdy czytaja mnisi medytacyjne teksty z Biblii i Ojców i innych autorów duchowych. Jest to forma modlitwy, by nie tylko  zdobywac wiedze intelektualna, ale glownie prowadzic dialog między Bogiem a czytelnikiem. Rano i po południu są stałe godziny pracy. Dzięki pracy mnichowie  doswiadczaja wspolgranie zycia z wielkoscia stworzonego swiata przez Boga.Ponadto, każdy mnich poswieca sie własnej pracy we Wspólnocie. Na przykład, ktoś odpowiedzialny za pranie, sprzątanie, kuchnia, jadalnia, stolarka, introligatorskie, biblioteka, zakrystię i kościół, ogród, las i przyjmuje gości.Zapewnia im ona także możliwości poznania łona świata stworzonego przez Boga . I dalej jest to forma relaksu psychicznego i fizycznego.
 W osobistej i wspólnotowej modlitwie mnichów nie tylko otwieraja się na Boga, ale robią to jakby zastępczo dla całego świata. Że mnisi są dla'' wszystkich "znajduje również odzwierciedlenie w ciepłym powitaniu dla ludzi, którzy chcą uciec od zatłoczonego i wiecznie za czyms goniacego społeczeństwa . Wspólnota zakonna  zapewnia im  czas spedzenia w atmosferze ciszy, spokoju i refleksji, dając poczucie,ze wszystko co w nas i od nas pochodzi od Boga i do niego wraca.   Dzien Mnicha:

"Ora et labora", "módl się i pracuj" jest mottem zwolenników benedyktynow.







Wchodzimy do pomieszczen,gdzie odbywa sie proces tworzenia najslynniejszego w okolicy  piwa :
La Trappe.  Jest go az 7 czy 8  rodzajow : La Trappe Blond, La Trappe Dubbel, La Trappe Tripel, La Trappe Quadrupel, La Trappe Isid'or Trappist, La Trappe Witte Trappist, La Trappe Bockbier.

W powietrzu unosi sie niesamowicie mocny zapach chmielu.
















Dalej zwiedzamy  piekarnie,gdzie mnisi piekli chleb,ktory wazyl 2 kg. 
( wolno im bylo zjesc tylko 2 kawalki chleba na dzien)


Duzy piec do pieczenia chleba.
 Krajalnica do chleba.








Klasztor posiada rowniez swoje wlasne laboratorium oraz produkcje unikatowych butelek do piwa.








Oczywiscie musielismy zdegustowac piwa.,smak  niepowtarzalny.



Na koniec kazdy w swojej osobistej intencji zapala swiatelko do  Onze Lieve Vrouw.

Klasztor jest ogolnie dostepny dla wszystkich odwiedzajacych i turystow,sa udostepnione rowniez pokoje  wraz ze sniadaniem oraz obiadem. latem otwarte ;
                                                   od poniedzialku do niedzieli  miedzy 11-19 
                                                    zima: od wtorku do niedzieli  11-18.
 Polecam takie budujace wycieczki.

środa, 11 kwietnia 2012


Troche pofolgowalam,tak poprostu lub moze nie,raczej bardziej z braku czasu na takie bazgrolenie w nicosc i we wszystko,w koncu po swietach,jak zwykle na starcie poczulam sie wypalona,bardziej swoim kobiecym perfekcjonizmem niz owymi obowiazkami,lub bardzie moze samym mysleniem ,ze to co robie na codzien,musze spinac sie teraz w dwojaki sposob ,by bylo jeszcze piekniej i milej,na domiar tego dzis niby nic,a jednak bol kregoslupa okropny,o nogach nie wspomne.. Myslalam,ze po 4 latach dralowania z buta do szkoly w ta i  z powrotem jakies razem 5 km,myslalam,ze nogi moje po tamtych latach nadal pozostaja silne i wysportowane,a tu nagle zaczynaja puchnac jak balony... Mimo to ,wiadomo,pobyt u fryzjera odmienil moje nastawienie co do swojego wygladu.
Mimo wszystko corcia namowila mnie na odrobine szalenstwa u fryzjera,choc na pytanie : scinamy ? kiwam stanowczo glowa ,ze nie,ze absolutnie nie...Mam dlugie wlosy,udal mi sie od roku pieknie je pielegnowac,tylko farb zbyt wiele ciemnych nakladalam. Efekt ,twarz moja wygladala przy tym ciemnym kolorze na troszke zmeczona ... Zatem,mowie; chcialabym pare jasnych pasemek,by rozjasnily mi twarz.. Mloda fryzjerka plynnoscia mowy wyrzucila mi caly referat,szczatki z niego niehybnie zrozumialam,pozostala wiekszosc corcia jako tlumacz jawnie mi wytlumaczyla.. po dwoch godzinach wychodzimy obie zadowolone,corcia z fiolteowymi przeblyskami,ja z jasnymi..
:Jak zwykle ,choc nie wiadomo ile i co mogloby sie na ten temat wypowiadac i jak wielce zaprzeczac  dbalosc o siebie poprostu  w zywieniu ,jak i w ruchu,  najmocnej i najbardziej w tym zyciu sie oplaca,no i optymistyczne nastawienie oczywiscie... jasne ,ze tak...usmiech na twarzy to polowa sukcesu,gdy twarz i oczy promienieja.. No tak,ale jakos dzisiaj zupelnie mi nie do smiechu,zupelnie,choc wszystko super,oprocz tego,ze nadal marze o wymarzonej pracy.

Tymczasem przydalby  sie dzis sen,taki przemozony moca i wielkoscia,ze jakby teraz,tak  niewiadmo czemu,tak poprostu,opadlam z sil,kawa raczej bardziej usypia,cieply koc grzeje,kochani kolo mnie... tylko corcia gdzies na boisku strzela gole.
..mimo dalszego '' amigowania'', '  ,choc najzupelniej nie wiem jak wytlumaczyc to wrazenie bez komputera, ,pan amigos jes bohaterem danej sytuacji,czuje sie wspaniale w swoim kostiumie,w swojej roli,ma kolo siebie wielu adoratorow...,dalszej czesci,jakoby pierwsza wogole istniala,jakobym wogole ja zapamietala,dalsza czesc byla nad wyraz wyjatkowa,to ja ,ja bylam tam bohaterka numer 1 kolo najwazniejszego goscia,zatem moja adoracja byla najbardziej widoczna,najbardziej zachwycajaca,zreszta  tak staralam sie od poczatku wypasc,po tym wszytkim poczulam wreszcie silne ramiona,silnego mezczyzny i opadlam bez sil...a tymczasem ,pomalutku znow do klikania..



zo

oddemiga 's avonds uit te schrijven van onze manier van het maken vande liefde

helemaal niets van de gewoonten die we niet horen deze hectische lawaai
al het oude gewoon stil
en vergeten we over een bestaan ​​aan wat was
zonder pretentie, zonder de pittoreske schilderijen
uiterst jezelf om dit streven wij ernaar in actie
  bevinden we ons verliefd worden in de avond

Josno.


poniedziałek, 26 marca 2012

W niedzielne popoludnie calkiem spokojnie.

 Ostatnio wylewalam slowa  strumieniami,dzis mysle,ze zbyt wiele wypowiedzialam niepotrzebnie,tylko dlatego,ze ktos tego oczekiwal,ktos pytal o rade,co bym zrobila gdyby...,zbyt mocno na tym sie skupialam,bo po co mi zastanawianie sie nad sytuacjami,ktorych nie zapraszam do zycia,  zmeczylo mnie to okropnie i zamiast dzialac tworczo,poprostu wyczerpalam sie na starcie. Mam nadzieje,ze piekna niedziela jest zapowiedzia tworczego tygodnia. W oczyszczaniu emocji, w odkrywaniu nowych wiosennych  radosci...  Zatem zamiast pisania zamieszczam pare fotek z popoludniowego spaceru,a bylo naprawde pieknie.
Pozdrawiam wiosennie i bardzo slonecznie..









piątek, 16 marca 2012

Trwaj tylko w słońcu, bo nic pięknego nie rośnie w ciemności. — Friedrich von Schiller

Popoludniowe pisanie zamienia sie raczej w bezszelestne zapominanie ''na pozniej,na male potem'' o codziennosci.. kazdy gdzies w swojej stronie,zajety zupelnie czyms co akurat zajmuje ich uwage.. i chwilowo na telefonach pokonczone,wiec i dzwonienia nie bedzie.. czas na chwilowe zapomnienia.. kawa miala postawic na nogi,ale zupelnie usypia..byc moze to efekt uboczny najedzenia sie naprawde do syta. Dzisiejszy dzien obyl sie bez obiadu,o dziwo co nikomu nie przeszkadzalo. Zupelnie nawet nikt sie nie zapytal,..Zatem,z wielka kanapka z serem ,ogorkiem i pomidorem w jednej rece,a w drugiej z wielkim kublem sypanej kawy z mlekiem relaksuje sie  reszta popoludnia.. Czas na uprzatniecie balkonu,czas na jego malutkie urzadzenie. Przydalby sie jakis stolik i krzesla trzeba jakies wytargac. Tak,slonce to moja druga natura,uwielbiam  czerpac jak najwiecej slonca,czuje sie wtedy pelna zycia..
(Owszem nigdy nie sprawdalam swojej reakcji na 40 stopniowy upal i pewnie na takie wakacje jeszcze troszke poczekam..)
Podenerwowanie rankiem zupelnie minelo przy tym marcowym nagrzewaniu sie.,ciagle ;znowu cos'' pojawia sie na nowo i na nowo, a ja wciaz upominam siebie,ze to o czym myslimy pojawia sie w naszym zyciu. Ale to nie takie proste nie wkurzac sie czyms,co wyprowadza nas z rownowagi i mimo pozytywnego myslenia,czasem znow to sie pojawia.. Dlaczego? No tak,skupiac sie na zupelnie wyklarowanym  swoim celu i robic wszystko by sie ziscilo.. I znowu nie takie proste.. no nie ,ale    ''Jak się kobieta uprze to diabła przegada.''William Shakespeare. Wiec kiedy o czyms ciagle myslimy i myslimy w kolko,i robimy cos co zbliza nas do tego i jeszcze czujemy ze sprawia nam to ogromna radosc..,nie ma mowy,ze to sie nie spelni. Zawsze pojawi sie w naszym zyciu.
Tak,kreowac swoja rzeczywistosc potrafia ci ,ktorzy od najmlodszych lat mieli wpajane,ze to oni decyduja o swoim zyciu,o wydarzeniach,ze nalezy spelniac marzenia..  Na szczescie ci pozostali moga sie tego zawsze nauczyc.. Kierowac swoja rzeczywistoscia,kierowac swoim zyciem.. I nie zwazac na porazki,bo kazda porazka zbliza nas do wyznaczonego celu.. Wazne zeby wiedziec czego sie chce w zyciu. Tak ,to chyba najwazniejsze. I znowu nie takie proste.Wielu ludzi mota sie w zyciu,zyjac z dnia na dzien,tak naprawde nie wiedza czego chca od zycia,co moga zrobic,by przynosilo im satysfakcje.. To bardzo trudne zadanie,by odkryc cos ,co lubimy,co chcemy robic..
I chyba najwazniejsze . Reszte trzeba caly czas w sobie ksztaltowac..
I znowu przypadek? Nie,zupelnie nie wierze w przypadki. -U nas mowi sie,ze jesli czegos chcesz,to robisz to i tyle. Uslyszalam dzis w rozmowie ze znajomym. Hallo? Wahasz sie?
Tzn.ze nie wiesz czego chcesz. Zastanow sie ,co byloby najlepsze,z czym czulabys sie dobrze.I nie rob nic wbrew sobie.
Trafilo we mnie to jakbym ,no coz ''odbila sie o sciane''. Ale ja wiem-mowie,wiem,wiem,bo wiem.. Poprostu wstyd sie przyznac,zawsze pomiedzy ryzykiem i doswiadczeniem,wybieram wygode..  To slowo pojawilo mi sie w glowie.
Usmiechnelam sie. Moze masz racje  Jos.- moze akurat w tym wypadku nie jestem przekonana co jest dla mnie dobre.. Robie sie buntownicza,stawiam na zupelny sprzeciw jesli czegos nie akceptuje. Skupiam sie na tym ,co sprawia mi radosc,a przynajmniej sie staram.Ale wciaz mam wrazenie,ze nie daje siebie zbyt wiele,ze moglabym zdzialac wiecej..
To cholerna ambicja. Cholerna ambicja..
Otrzasnelam sie z zamyslenia. Wlosy lataja mi na wszytkie strony,wiatr je targa,slonce juz pomalu zachodzi, robi sie chlodno...od ulicy halasy trabiacych ciezarowek,ktore pedza z towarami w ta i spowrotem.
Przytargalam dzis z ''tweedehands''  duzy ,drewniany wieszak. Spodobal mi sie odrazu. Biore -powiedzialam i juz bez zastanowienia,wiedzialam,ze pasuje do korytarza i juz..
Kurde wiedzialam to odrazu.. Bez zastanawiania sie ...
Doszlam do wniosku po malej analizie,ze zbyt dlugo waham sie nad decyzja i nie moge sie zdecydowac tzn, ze to nie dla mnie i ..... odpuszczam zupelnie.



''Bądź niczym bijące źródło, nie zaś jak staw, w którym zawsze stoi ta sama woda.''

 — Paulo Coelho


Pierwsze marcowe kwiatki.

wtorek, 6 marca 2012

Pierwsza probka z weglikiem.



Dzis zagladam tu na chwilke i zamieszczam swoja taka pierwsza probe rysowania weglikiem...
Rysowanie to  pewnie odloze na pozniej,gdyz za oknami pogoda kusi sloncem i coraz wiecej kolorow sie pojawia,a ze w sasiednich blogach wiosenne sianie w ogrodkach i na balkonach,tak ze,no coz,sama tez sie przymiezam i do wlasnego siania ziol na balkonie...hmm

niedziela, 4 marca 2012

William Shakespeare '' Reszta jest milczeniem.''




                                                                  Kwiaty. 24 luty




''Uczucie niegodzenia sie pojawia sie w nas wtedy, gdy istnieje przynajmniej wyobrazenie jakiegos alternatywnego lepszego ukladu,do ktorego zaczynamy dazyc. Tak miedzy innymi zrodzily sie feminizm i ganderyzm..'' Janusz L Wisniewski.

                                           Takie sobie  '' Moje Koty''.
                                (choc wcale kotow w domu nie mam,tylko rybki)

Rankiem, jak zwykle,zjezdzam winda z 7 na parter,potem ruszam do auta.
Wlaczam radio,mus to mus,chocby sie nie chcialo,to i tak slucham juz automatycznie wchlaniajac obcojezyczne zdania. Czasem mam wrazenie,ze mowia po polsku...
Kiedy dotarlam w sam srodek miasta,a szybko to poszlo,bo o tej porze,jakos po 8 ruchu jeszcze zbyt wielkiego nie dostrzegam,zaparkowalam auto..
Raza juz czekala przy niewielkim sklepiku   ; Bakkerij  ze swiezymi bulkami.
Potem ze sklepiku wylonila sie Cellin,niska czarnulka wesolo wciaz usmiechnieta.
Obie pomachaly ..
Ruszylysmy na 20 minutowe pogaduchy przed praca.Pogoda dzis nie utrudniala niczego,powietrze milo orzezwialo i rozrzedzalo mgle,ktora coraz bardziej znikala.
Zreszta miedzy ulicami mgla wydawala sie calkiem nieistotna.
Raza szczupla,niezbyt wysoka,dlugie wlosy.Choc tutaj wiekszasc kobiet ma dlugie,piekne wlosy.  Zwyczajnie ubrana, bez zbednego strojenia, z mala torebeczka na ramieniu. Raza miala dzis dobry humor. Opowiadala jak to jej mlody malzonek,piekl wczoraj muffinki,ktore niestety ku wielkiemu zaangazowaniu,okazaly sie wielce nie jadalne. Dlaczego nikt nie mogl odgadnac,bo ukochany wszystkie czynnosci wykonywal wedlug przepisu zawartego na opakowaniu ciasta z paczki.. Jednak liczy sie to,ze bardzo sie staral. Zreszta sa malzenstwem dopiero od dwoch lat,dopiero co sie poznaja..
Cellin,niska,nie za szczupla i wcale nie zaduzo tu i tam, nie rozumie tego wcale,u niej maz w domu nic nie robi,oprocz tego ze pracuje i zarabia pieniadze. Wszystkie obowiazki sa dla niej. Jednak jej to wcale nie przeszkadza,lubi swoje zajecia,zajmowanie sie dziecmi,praca w domu i poza domem rowniez..
Celli usmiecha sie szeroko,zadowolona z siebie..
-Nie czuje sie niewolnica- odpowiada na moje oburzenie,ze nawet wiartarka potrafi dziury w scianie wywiercic..
-Czuje sie niezalezna. Sama sobie zawsze poradze..mowi.  Poza tym maz na kazdym kroku obsypuje mnie prezentami,kupuje bizuterie i daje pieniadze na ciuchy..
Na pytanie jak u mnie minelo popoludnie? No coz,nic ciekawego.. Mloda tanczyla pol dnia,bo musi wycwiczyc taniec do piatkiu na wystep. Mlody buntowal sie,ze mimo milosci do pilki noznej,owszem grac w druzynie bedzie,ale nic i nikt go nie zmusi, by cwiczyl granie akurat wytedy,gdy gra na pleyu wymaga uwagi.
My,stazem juz 10 letnim wspolnie przyzadzalismy kolacje. Poza tym slubny  zaplanowal  ,by w sobote do kina sie wybrac na jakas komedie. A tak nic,zupelnie,zwyczajne nudy codziennosci..
Oprocz  przed poludniowego goracego pisania na polskim gg  ze znajoma ,ktora co niedlugo obraczke z ukochanym na palec zalozy..  I skad ja to znam?

                                                       Nad woda.

piątek, 2 marca 2012

Proba uskrzydlania codziennosci..


Uskrzydlanie codziennosci

gdy blizej nie da sie podac ci dloni
gdy szybciej wyczytasz cos
czego nie zdolam wymowic
gdy mocniej przylgniemy do siebie
moje dni wciaz zatracone w blekicie utona

wybacz ze wsrod nich poszukuje ciebie
to nic nazwane
kaze nam odwracac glowy
lecz dotykamy usta i oczy gdy niewygodnie
w  odnajdywaniu siebie

w zachlannym czerpaniu zycia
ktore znaczy krwisty smak na ustach
po czym i nowym nie pozostanie
wielce obeznane w pieszczocie

pojednanie samoistne we wszystkim i w niczym
moje dni pozostana proba uskrzydlania
codziennosci



Josno.