niedziela, 18 września 2011

Liryki.





Spiew ANiola!
w slad moj maly zabiore skre nadzieji i watru szepty poty
poty w milosci rzewnej nie ustane
mnie po wszelkich drogach dnia i kropli w smak nieutannego deszczu
mnie nie minie i w dal za skra podaze
nuc wiec idylle
nuc wiec te nuty
bo nie ustane nie ustane poty...

nie dotchne nieba i w tang anielski rusze
dla chwil bez chwil juz polubiona dusze
i twarz ma lzy ususzy ponoc wielkiej mocy
nie stapne ziemi w blasku ciemnej nocy
kochaj wiec mnie
kochaj tetno zycia


zbyt bolesne hebrydowskie szlaki..
zabierz mnie w bezchmurne kawalki nieba
wiecej nie trzeba
wiecej zbyt odlegle pola widzen
pod twoimi skrzydlami

tych uniesien ktore drzemia
tylez wyznac zdolam ilez darowales mi
aniele jasnej nocy
w tang w tang choc po wskros ktory mnie dotyka
jedna dlonia jakze juz pobladla
z licem tulac sie w ramionach

i krok z krokiem stapa choc bez dotyku ziemi
do tworzenia wola wola od milczenia
w okrag nut nadzieja zapatrzone
w nich wzejdzie swit a spojrzenie niech plonie
niech plonie nad zielenia ziem

tak zaczne nasz milosci dzien
ukochanej liryki spiewem przepelniony
niech nie broni do cielesnej milosc stworzony
w erotyzmie znaczyc istnienie
pod skrzydla pod ich anielskie widzenie
juz nie bedzie nic i
wszystko ujrzymy

nic poza nimi niz dryfowanie po oceanie
owej milosci nic juz nie wazne
tak sie stanie w tobie ma dlon czule ulozy
swe racje i pozostanie
w niej juz na zawsze

a gdy anieli kiedys przypomna o niej
gdziez ona gdziez w swych idyllach
ujrzala plomienie
gdzie zar jej plonie gdziez w dloniach dlonie
nie milcz juz jak dawniej niech pozostanie
na swych lakach wsrod motyli bo
nic nie wroci tesknot i jej plonnych oczu

teraz biega z elfami o poranej rosie
i zbiera krople tanczace na kwiatach
dla marzen ktore po stokroc silniejsze
niz codzienne kroki stawiane na drodze

o nich sni wciaz i teskni jesienia
anieli anieli nie ustane poty
poty tam w zrodlach wciaz obmywane stopy
i kamienie i ptakow spiew budzi do zycia

a po stokroc kocha si z ta ziemia
najsilniej dla nieba unosi spojrzenia
tam gdzie wszystkie
kolory w teczach sie mienia
a usmiech pozostaje i milosci nie zmienia

Josno.

Wiersze.





        PRZYPOMINA MI SIE SPACER

W dolinie noteckiej
sa krete choc waskie i dlugie sciezki
a naokolo zewszad jezyny
i alejka splatanych krzewow
pod nimi nie bylo widac nieba

w gaszczu karlowatyvch drzew
sliw zoltych i fioletowych
i wiekopomne chyba trzy glazy
samotnie stoja
traktory na rozleglych polach
i rechot zab w stawie za zaroslami
pozostal ukryty

Przypomina mi sie spacer
nad notecka dolina
kiedy padal deszcz rzesistymi strugami
zmoczeni bylismy do cna
gdy pojasnialo niebo
a wroble chlapaly sie w kaluzach

niedaleko bylo do siebie
blizej ni zdlon w dloni
wsrod znajomych drzew
i rumiankowych kwiatow
i czas gdy tanczylismy
wsrod lak czerwonych makow

Dzis przypomina mi sie spacer
blizej slonca
i tesknych urokow ziemi
gdy zarliwie wypatrywalam mlodosci nieba
wsrod noteckich skroni

Josno. 

Wiersze.




ON Nadal Mnie Kocha

on mnie wciaz kocha
gdy zbyt blisko usiadzie
i
wciaz dlon teskno masuje
i wieczorne spojrzenie
swoje w moje wpatruje

czy pobudzisz do zycia
swym dotykiem posrod oaz
i pulsujacych sfer pytam

wtedy bez skrepowania
zatancze ci przy strunach harfy
lub gitarowych nut
slowa niechaj plyna
prosto w serc milczenia

w ukochanej slad
krainy twe wielbienia
i pana istnienia
jam zwe sie kobiety spelnienie

juz stapne po trwaie zielonej z nia pofrune
niedaleko ciebie zbyt blisko
podaj dlon i cieplo dnia
coz pragniesz zrobic czym jestem
w twym licu poskromiona

lagodny w dzwiekach mistrzu strun
zrob mnie swa kochanica zycia i nut
muza ci bede po wieczny grob
i na ziemie daruje wyzwolenie
wyzwolenie jak orla ptak

pan nic nie mowil lecz milczal
nie wyrazne bylo spogladanie w dal
bez twoich strun
ukochaj ukochaj ukochaj ulubienice rak
ukochaj ma twarz ukochaj stopy ukochaj usta
ukochaj slow znaczenie

on nadal kocha me wlosy
gdy plete je do snu
i skladam bluzki w kwadrat
i kawe czasem zbyt mocna zaleje
nadal mnie kocha
a ja oniesmielona
mdleje z braku tchu
spelniona

   Josno.

piątek, 26 sierpnia 2011

Sprawa wielkiej wagi!

                     
     

Czesto ogladam poranny program :''Pyt..'',moze dlatego,iz podejmuja w nim ciekawe tematy. Tak,dla relaksu wlasnego umyslu,kiedy to nie trzeba analizowac wlasnych akurat nabrzmialych spraw,a moze tylko i dlatego,by skupic sie na przyziemnych sprawach,choc tak naprawde kiedy to wchlaniamy wiadomosci,reportaze,ciekawe wywiady,czy chocby interesujace blogi,wpisy,komentarze w necie...,wiele  z tych spraw tak naprawde nas nie dotyczy.. Wchlaniamy to wszystko z zapalem,wielokrotnie slowa te  i mysli nam sie udzielaja, czesto wprowadzamy je we wlasne otoczenie. Co i kiedy komu pasuje. Czasem zachowujemy wszelkie przemyslenia dla siebie.. a na codzien...
Fakt ,iz moja corka weszla chyba w okres buntowniczego dojrzewania,wprowadza mnie  w oslupienie...
Jakby od zaleznosci tego czasu, matki z corka, zalezalo wszelkie obcowanie,nie wygladaloby to dosc optymistycznie. Buntownicze minki wlasnej czastki zycia,smielej mozna powiedziec: odzwierciedlenia naszych dawnych mlodzienczych zachowan,nasladowanie matki w chwili obecnej,coz wszystko to sprawia,iz czas jakby przyspieszyl o mile.  Milczec? Udawac,ze niby nic? Ale wtedy jestesmy oskarzeni o brak zrozumienia,o obojetnosc na uczucia ,o fakt ,iz wcale nam nie zalezy...Lub chocby to,iz kolezanki  jezdza na zagraniczne wycieczki co roku... i pieski maja i papugi... Sytuacji tej poprostu nie da sie przemilczec,na nic tlumaczenia...  Efekt prosty,na starcie dnia jednym spojrzeniem oznajmia: nie wchodzic do mojego pokoju! Chce miec troche spokoju! I kiedy przychodzi ze szkoly,nie musi nic mowic,a na pytanie,ktore wydaje mi sie najbardziej niewinne..: Jak tam?
-O nic mnie dzis mamo nie pytaj!    Slysze.
 Dobrze,mysle sobie,jak chcesz to pomilczymy... Zaczynamy wiec nigdy nie konczaca sie konwersacje z najmlodszym piecioletnim czlonkiem rodziny.. Dobrze ,ze choc on nas toleruje,przynajmniej  do czasu dorastania.....
Idac dalej slubny dwa razy w tygodniu z zapalem wpatruje sie w wody jeziora..  i zachwyca sie nad kazda wieksza zlowiona ryba.. O przeroznych haczykach,przynetach ,muszkach i wedkach,wcale nie wspomne... Reszta czasu to praca,a jak nie praca to  naprawianie aut.. Czasem mysle,iz gdybym zniknela na rok,swoj zapal poswiecilby ukochanej drugiej milosci: samochodom.. Oddycham jednak z ulga,gdyz rozdzial stukania, smarowania i odkrecania od rana do poznej nocy ,mamy za soba...
W niedziele jedziemy na prawdziwy mecz!  Z duma oznajmia najmlodszy domownik. 5 lat temu nieustannie wmawiano nam,iz urodzi sie przesliczna dziewczynka..Urodzil sie przesliczny chlopczyk,.. Otoz po pieciu latach jestesmy ciagle zmuszani do ogladania rozgrywek pilki noznej wszystkich druzyn swiata...Nie mam pojecia skad ta pasja sie wziela,zwlaszcza,ze my ani w zab z ta pilka nigdy nie obcowalismy.. Zarliwy fan  wymogl wlasciwie na nas,iz obiecalismy wyjazd na prawdziwy stadion.. Tak oto wyprawa w niedziele. Nawet sie ciesze,gdyz strasznie udziela mi sie atmosfera na trybunach...




W tym wszystkim ja:toleruje,akceptuje,jestem za,przed i przy....




 Pozdrawiam wszystkich odwiedzajacych moj profil..
 Strasznie przepraszam,ale moja klawiatura nie posiada a,si,ci,co  bardzo utrudnia  pisanie i czytanie...




http://youtu.be/b991oJL5DU4

sobota, 6 sierpnia 2011

W nakielskie okolice...



Napolszczeni, Zapolszczeni 
po brzegi i nie przekraczalne granice myślowe,działania w tradycji i zwyczajach... Ci,którzy od pokoleń zamieszkują owe ziemie... Kto Polakiem nie jest..,nigdy nie zrozumie... I wreszcie ci, Wypolszczeni z owej struktury działań ,z niemożliwości bytowych, z niemocy na spontaniczność  i radosny śmiech, Wypolszczeni z wyboru....Znajomi, bliscy,czasami i rodzina lub zwyczajnie osoba,z którą nigdy nie mieliśmy dobrego kontaktu,ale przez dwa zamienione słowa: cześć ,co słychać??
Panna X ,wypielęgnowana na miarę 21 wieku,śledząc modę z najnowszych magazynów Elle,Glamour,Kafeteria...,w czym Panna X wcale nie musi oznaczać stanu wolności w  partnerstwie. Wręcz przeciwnie, bo przecież i w zamążpójściu pozostaje się przecież dziewczyną. Panna X stanowi wielką niewiadomą,choć i ta wielkość dla każdego stanowi indywidualną miarę,a owa wielkość wcale nie musi oznaczać wyolbrzymionego ideału.. Czasem wręcz stanowi mały zakątek tajemniczości opływającej w wonne zapachy i dotyk miłości w owej naturze kobiety. Ale nie o tym.
Chodzi mi o to,że Panna X zawsze tęskniła,tęskni i tęsknić będzie!
Lipcowy wieczór sprawił,iż choć na moment zatrzymaliśmy się na drodze,gdzie chyba z wieki temu biegałam umorusana po uszy w czerwonej sukience w malutkie białe kwiatki..Burza jasnych loków promieniała na słońcu... Powietrze wyraznie zagęściło swą konsystencję ,jasne,iż miało się na burzę.
Każdy z nas ma coś z  owej ukochanej Panny X, choćby dziecięcą spontaniczność( która skrupulatnie latami pozostaje tłumiona) lub nieodzowną część bycia sam na sam z swoją bliskością. Nie oznacza to ,iż jesteśmy sami. Przeciwnie, otaczają nas Ci,których wspieramy i popieramy...
Na pierwszy rzut oka jakoby nic na tej ścieżce się nie zmieniło..Jakby wszystko zmalało? Albo to my staliśmy się więksi?  Zauważalnie tylko zniknęły ukochane drzewa,a co za tym idzie gniazda szarych,poczciwych wróbli.I ogromny kamień,który leżał tu od stuleci! Był naszym dziecięcym ''liberum veto''! To tu odbywały się debaty i sprzeciwy, co do słuszności rodzicielskich wyobrażeń.   W zamian naokoło porosły piękne i okazałe domy i ozdobne bramy z tabliczkami: ''Uwaga zły pies'' , ''Teren prywatny''.
Mały chłopiec rzucał kamykami przed siebie,jakby od nie chcenia raz po raz trafiał w uciekające ''zadomowione'' kaczki''. Gdy nas zobaczył schował się za murem.
Mimo swoich wcale nie spontanicznych wrażeń,odczucia jak najbardziej były radosne..Znam te drogi,każdy,(no może  lekka przesada),ale większość zakamarków tej ziemi. Tu stawiałam pierwsze kroki, tu rodziły się marzenia..
Każda Panna X  gdzieś ma takie swoje miejsce.. Powrót do szlaków dzieciństwa okaże się nieunikniony: ''mrozowskie'' pędy, ''sadkowskie'' nauki,''samostrzelskie ''emocje i ''noteckie'' tęsknoty,  choćby przez życzenie sobie oraz wszystkim innym, pragnienia szacunku do miejsc i osób ,z których i od których pochodzimy.



Wszystko inne  pozostaje  pomiędzy niebem a ziemią.




Z tego miejsca dziekuje mojej siostrze Oli oraz Dawidowi K. za poswiécony czas w wykonaniu ciekawych zdjec, w ktorych zauwazalny jest urok noteckiej przyrody.






 
Noteć jest żeglowna na prawie całej długości. Od czasu budowy Kanału Bydgoskiego w 1774 r. jest elementem szlaku żeglugowego łączącego Wisłę z Odrą.
























  Noteć (niem. Netze) – rzeka o długości 391,3 km[1] w północno-zachodniej Polsce. Największy dopływ Warty. Powierzchnia dorzecza wynosi 17 300 km²[1]. Jest to siódma pod względem długości i szósta pod względem powierzchni dorzecza - rzeka Polski.
 
  • Noteć Górna – od źródeł do Nakła o długości (204 km),
  • Noteć Dolna – od Nakła do ujścia do Warty (187 km). 






W Nakle rzeka łączy się z Kanałem Bydgoskim i odtąd aż do ujścia (na długości 187 km) jest elementem drogi wodnej Wisła-Odra. Od Nakła do Krzyża na długości 137 km ma charakter rzeki skanalizowanej z 14 stopniami wodnymi (śluzami i jazami)[3].



 Wieś Ślesin (dawniej Śleszyn, Slesis) oddalona od centrum Bydgoszczy około 25 kilometrów, położona jest na wysokości 85 – 100 m n.p.m. przy drodze, którą kiedyś nazywano „Berlinką” (bity trakt, łączący Bydgoszcz i Berlin).




  Ślesin graniczy z Minikowem, Trzeciewnicą, Gumnowicami, Kazinem, Gabrielinem oraz niejako pośrednio z Gorzeniem i Samsiecznem.




 Ruiny pelne uroku...
  

  Ponizej  juz Naklo nad Notecia.






 

Trwaja renowacje budynków w Nakle nad Notecia.  


 Cukrownia w Nakle nad Noteciá.

piątek, 29 lipca 2011

Polskosci...


Torunska uliczka.

 POlskosci...

Znad licznych ujarzmien i wspomnianych cech
frunmy  w sfinksowskich okregach
nad brzegami gor i uspionych szczytow dni...

Slania nam niepowtarzalne milostki
ukochany kraj , ukochany raj.
To nic, ze zbyt ociezale legly niegdys mury,
w amoku swistalo powietrze i mial,
do broni uciekal sie lud..

Zarliwie  modlitwa z nadzieja na cud.
Po coz,
w dlonie wzbraniane broni sie sen czlowieczy,
blaskow i radosci polskich  pierwiastkow.

Do piesni mlodzi nie wzbraniac slow,
nie ujarzmiac glow ,  do piesni
patriotow ukochac znaczenie!

Nie nam zwali sie mur i z obcym milczec
w milczenie wsrod kwiatow krzewiastych 
i starych drzew:
Niech szumi radosci spiew,
W nich serc i zapaly na uklon ziem swej
i kroki miedzy   swymi i nasz  ludzki chleb.



Josno.


wtorek, 5 lipca 2011

W cudny raj wierzenia!










CUDNY RAJ WIERZENIA!





Do krwistych spojrzeñ i spijanych zapalów
wzbrania sie zar
by w zaprzestaniu wkroczyc na obraz i podobieñstwo swoje

a czas nie zatraci slusznosci echa sumienia
w wir rzuci twarze w szarpaninie dni
na kolana blagajac o wybaczenie

by wiatr nie znosil  ich slad w mylne skrajnosci
umysl rozwidla wszelkie mylnosci
i oswiecenie ponad dzisiejsze znaczenia  
 na jestestwa  ludu




Josno.